
LUBACZÓW. Cerkiew w Radrużu dostępna jest non stop.
Zespół cerkiewny w Radruży widniejący od ubiegłego roku na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO cieszy się dużą popularnością. Jak poinformowała nas Barbara Woch, wicedyrektor Muzeum Kresów w Lubaczowie, do którego należy cerkiewny zespół, zabytek podczas długiego majowego weekendu odwiedziło aż 500 osób, wśród nich turyści z zagranicy.
To bardzo dobry wynik, gdyż Radruż leży dosłownie na wschodnich krańcach województwa podkarpackiego, za Horyńcem Zdrój tuż przy granicy z Ukrainą. Barbara Woch zapewnia, że cerkiew można zwiedzać bez przeszkód, na bieżąco. – Wystarczy tylko skorzystać z numeru telefonu widniejącego na drzwiach do obiektu, a zaraz pojawi się przewodnik mieszkający niedaleko cerkwi – mówi B. Woch. Numer ten jest też dostępny na stronie internetowej Muzeum Kresów.
Jeszcze do niedawna drewniana cerkiew z XVI wieku, która wchodzi w skład całego cerkiewnego kompleksu, była pusta w środku. W 2012 roku do cerkwi wróciło pierwotne wyposażenie: pełny ikonostas, ołtarze boczne, krzyż procesyjny, wielkanocny grób. – Bardzo ciekawym elementem wyposażenia jest wielkanocny Boży grób – mówi Barbara Woch. – Składa się on ze stojącej, bogato polichromowanej kubaturowej konstrukcji nakrytej baldachimem. Grób jest całkiem inny niż w kościołach rzymskokatolickich i choćby dlatego warto go zobaczyć. To jedyna taka cerkiewna konstrukcja na Podkarpaciu. Grób po zakończeniu świąt wielkanocnych był chowany, my jako muzeum pokazujemy go cały rok – dodaje Barbara Woch.
Muzeum Kresów w Lubaczowie w ubiegłym roku przejęło inny cenny zabytek – grekokatolicką drewnianą cerkiew w Nowym Bruśnie z XVII w. Miłośnicy Roztocza Wschodniego wiedzą, że obiekt chyli się ku upadkowi. – Muzeum Kresów zdobyło pieniądze na uratowanie cerkwi w Nowym Bruśnie. Jesteśmy na etapie wyłaniania wykonawcy prac zabezpieczających, które zostaną wykonane w tym roku – mówi Barbara Woch.
Piotr Samolewicz


