„Zostałem potraktowany jak śmieć!”

- Dziękuję Panu Bogu, że jest monitoring. Niech sprawdzą, co na SOR-ze stało się naprawdę - mówi Marek Kamiński, wiceprzewodniczący Rady Powiatu. Fot. Paweł Galek
– Dziękuję Panu Bogu, że jest monitoring. Niech sprawdzą, co na SOR-ze stało się naprawdę – mówi Marek Kamiński, wiceprzewodniczący Rady Powiatu. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Marek Kamiński przedstawia nam swoją relację wydarzeń na SOR-ze.

Cały Mielec (i nie tylko) żyje sprawą Marka Kamińskiego, wiceprzewodniczącego Rady Powiatu, który został oskarżony o to, że powołując się na swoją pozycję, poprzez zastraszanie wymusił na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przewiezienie go karetką do Rzeszowa. Jego zachowanie świadkowie tej sytuacji mieli określić jako butę i arogancję. Nam udało się porozmawiać z radnym Kamińskim. Co nam powiedział?

O tym, co miało zajść 23 sierpnia br. na SOR-ze informowaliśmy w poniedziałkowych (4 bm.) Super Nowościach. Przypomnijmy, że Marek Kamiński, wiceprzewodniczący Rady Powiatu i lider lokalnych struktur PiS, został oskarżony o to, że powołując się na swoją pozycję, poprzez zastraszanie, wymusił przewiezienie go karetką z Mielca do Rzeszowa.

„Ogólne zgorszenie i dezaprobata”
Na ostatniej sesji Rady Powiatu Józef Smaczny nie zostawił na mim suchej nitki: – To, że został obsłużony dużo lepiej niż każdy inny pacjent, jest poddawane powszechnej krytyce. Mówi się, że było to nadużycie władzy, a jego naganne zachowanie wywołało ogólne zgorszenie i dezaprobatę. Jako radny, pomny treści złożonego ślubowania, jestem po stronie tych, którzy sprzeciwiają się dzieleniu pacjentów na lepszy i gorszy sort – grzmiał Smaczny.

W rozmowie z nami Kamiński zapowiedział, że rozważy skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego przeciwko radnemu Smacznemu i innym osobom, które twierdzą, że nadużył władzy. – Tego dnia podczas domowych prac wbiło mi się coś w oko – wspomina. – Zostałem przez życzliwą osobę podwieziony na SOR. Tam podszedłem do pani, która obsługiwała to stanowisko, i powiedziałem: „Nic nie widzę na oko, boli mnie głowa. Proszę o pomoc”. Odpowiedziała: „Nie będzie pomocy, bo nie mamy oddziału okulistycznego”.

„Jestem na SOR-ze i proszę o ratunek”
– Oświadczyłem jej, że nie jestem w stanie funkcjonować, bo na oko nie widzę, głowa mnie tak boli, że nie wiem, co ze sobą zrobić – relacjonuje. – Pani powtórzyła, że ją to nie interesuje. Poczułem się jak wielu pacjentów, którzy przychodzą do mnie ze skargami na SOR. Zapytałem pani o nazwisko. Odpowiedziała dopiero za czwartym razem. Potem przyszedł pan doktor i usłyszałem od niego to co wcześniej, czyli, że mi nie pomogą, bo nie mają okulisty.

– Zapytałem go: „A co ja mam zrobić? Nie mam nikogo, kto mógłby mnie zawieść do okulisty, bo jest już późno”. Lekarzowi również zadałem pytanie o nazwisko. Tu od razu uzyskałem odpowiedź. Nie przypominam sobie jednak, żebym jakoś źle odnosił się do personelu SOR-u. Powiedziałem jedynie: „Panie doktorze, mnie się coś należy, ja 40 lat płacę ZUS i nie dam się tak zostawić. Wielu ludziom pomogłem w życiu i teraz was proszę o pomoc”. Tyle. Dokładnie ważyłem każde swoje słowo – zaznacza Kamiński.

„Mogę się bać o swoje życie, ale nie odpuszczę”
– Koniec końców usłyszałem: proszę iść pod przychodnię i czekać. I tak też zrobiłem. Po kilkunastu minutach przyszła pani pielęgniarka i powiedziała: „dowód jest potrzebny”. Spytałem się jej, czy zna takie słowa jak „proszę”. Czy to jest buta? Panów ratowników, którzy zawieźli karetką do Rzeszowa, spytałem, czy mogą chwilę poczekać. Zgodzili się. Ale ani razu nie użyłem słowa „żądam”. Z każdym, kto twierdzi inaczej, spotkam się w sądzie.

– Bardzo się ucieszyłem, że tego dnia nikt mnie na SOR-ze nie poznał, mimo że w Mielcu jestem dość znany – dodaje. – Chciałem się poczuć jak zwykły pacjent. I rzeczywiście tak się poczułem. Zostałem zdołowany i potraktowany jak śmieć. Mówi się, że z lekarzami i pielęgniarkami nie można wygrać. Nie! Mogę się bać o swoje życie, ale nie odpuszczę! Bo jeśli ja zostałem tak zdołowany, to znaczy, że inni ludzie są tam traktowani jeszcze gorzej.

Paweł Galek

14 Responses to "„Zostałem potraktowany jak śmieć!”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.