„Zróbcie coś, zanim dojdzie do tragedii”

Most ma ponad 80 lat; jedyny większy remont miał miejsce w 1989 roku. Fot. Aneta Wielgosz
Most ma ponad 80 lat; jedyny większy remont miał miejsce w 1989 roku. Fot. Aneta Wielgosz

Mieszkańcy Pastwisk od 14 lat walczą o przebudowę mostu i… jeżdżą przez rzekę.

– Most jest w opłakanym stanie, w każdej chwili może się zawalić i będziemy odcięci od świata – skarżą się mieszkańcy, którzy mają już dość obietnic władz, że wyremontują obiekt. – Od 14 lat czekamy, bo nie mamy wyboru, a oni na co czekają? Aż dojdzie do tragedii? – pytają wściekli.

Sprawa jest naprawdę pilna. Most w Pastwiskach wzniesiony w latach 30. ubiegłego wieku jest w opłakanym stanie. Poza drobnymi naprawami, nigdy nie był gruntownie remontowany, a to jedyna droga mieszkańców okolicznych miejscowości do szkoły czy pracy. Ciężarówki, maszyny rolnicze, a zdarzało się, że i autobusy, muszą jeździć przez rzekę, bo nośność mostu została ograniczona do 6 ton. – Kiedyś autobus z dziećmi trzy godziny stał w wodzie, bo pokonywał rzekę w bród i pojazd utknął – wspomina Bronisław Bruk, sołtys Puław.

Mieszkańcy od 14 lat walczą o remont mostu. Sęk w tym, że obiekt leży na granicy dwóch powiatów: sanockiego i krośnieńskiego, choć korzystają z niego głównie mieszkańcy tego drugiego. Ich zdaniem, remont opóźnia się, bo „na górze” nie mogą się dogadać. – Od lat na tym moście spotykają się politycy, parlamentarzyści; wszyscy obiecują, że go wyremontują. Do dzisiaj nikt słowa nie dotrzymał. Jak zwykle losem zwykłych ludzi nikt się nie przejmuje – mówi zdenerwowany Wojciech Farbaniec, burmistrz Rymanowa.

Mieszkańcy w piątek, 22 listopada, urządzili kolejną już pikietę na moście. Chcą pilnego remontu. – Pomocy szukamy, gdzie się da. Trzeba działać szybko, bo most stanowi niesamowite zagrożenie. Boimy się, że jeśli prace nie rozpoczną się w najbliższym czasie, projekt budowy i pozwolenie stracą swoją moc prawną i trzeba będzie całą procedurę zaczynać od nowa – mówi Dorota Chilik ze Stowarzyszenia “Przełom Wisłoka”.

Choć most należy do powiatu sanockiego, korzystają z niego głównie mieszkańcy trzech okolicznych miejscowości: Puław, Wisłoczka i Rudawki Rymanowskiej, leżących na terenie powiatu krośnieńskiego. W większości żyją z produkcji rolnej. Mają gospodarstwa i ziemię po drugiej stronie rzeki.

– Mamy 150 krów. Sprzedajemy co drugi dzień około 5 tysięcy litrów mleka do Jasienicy Rosielnej i Sanoka. Nośność mostu to 6 ton. Jak pani myśli, ile waży załadowany tir? – pyta Jan Zalisz, prezes spółki rolnej w Wisłoczku. – Podpowiem, że znacznie więcej, co najmniej cztery razy więcej. A musimy jeździć przez most, bo innej drogi nie ma, a przez bród nie zawsze da się przejechać. Z przerażeniem patrzę na niego i myślę, że pewnego dnia po prostu się zawali. Mam nadzieję, że nikt wtedy nie zginie… Most spadnie, a my będziemy odcięci od świata. Ludzie nie będą mieli jak jeździć do pracy, dzieci do szkoły, a gospodarstwa nie będą miały jak funkcjonować. My naprawdę nie chcemy Bóg wie czego, nie prosimy o dodatkowe wygody. Chcemy pracować i utrzymywać się z produkcji, ale do tego potrzebny jest nam most, bo jak inaczej dotrzemy do odbiorców? – pyta Jan Zalisz.

O bezpieczeństwo mieszkańców martwi się też Bronisław Bruk, sołtys Puław. – Most jest w fatalnym stanie. Woda podmyła fundamenty, obawiam się, że konstrukcja może się w każdej chwili zawalić. A teraz proszę sobie wyobrazić, że przez most przejeżdża akurat autobus z dziećmi… – zawiesza głos.

Z brodu korzystają też okoliczni rolnicy. Przejeżdżając przez rzekę zostawiają w niej chemikalia z oprysków i nawozów. Wszystko trafia do zbiornika w Sieniawie, gdzie jest ujęcie wody pitnej. – Sami się trujemy, no ale nie mamy wyjścia, jakoś musimy dostać się na drugą stronę – mówi nam jeden z miejscowych rolników.

Problem z przeprawą na drugą stronę mają też leśnicy z Nadleśnictwa Rymanów, którzy aby wysyłać transporty z drewnem, musieli sami opracować sobie drogę zastępczą, bo na most nie mają wjazdu, a poziom wody nie zawsze pozwala na korzystanie z brodu.

Najgorzej jest w zimie, kiedy poziom wody się podnosi, a rzeka jest skuta lodem. – Wtedy nie ma szans tędy przejechać, nikt się tu nawet nie pcha – przyznaje sołtys Puław.

Bronisław Bruk wysłał pismo do radnych powiatu sanockiego z prośbą o skontrolowanie stanu obiektu. Apelował też o wpisanie do projektu budżetu remontu mostu. – Minął miesiąc, a odpowiedzi nie ma. Pismo poszło też do starosty – mówi Bronisław Bruk.

Władze powiatu sanockiego, do których należy most, zdają sobie sprawę z konieczności pilnego remontu, ale nie są w stanie same udźwignąć potężnej inwestycji, która została wyceniona na ponad 7 mln zł. Już samo wybudowanie mostu zastępczego to blisko 2 miliony. – Sprawa mostu w Pastwiskach jest jednym z naszych priorytetów, ale nie jesteśmy w stanie zrealizować tej inwestycji samodzielnie, maksymalnie możemy przeznaczyć 10% wartości kosztorysowej. Dlatego czynimy starania o współfinansowanie zadania z ościennymi samorządami – mówi Michał Cyran. naczelnik Wydziału Inwestycji w Starostwie Powiatowym w Sanoku.

– Na chwilę obecną otrzymaliśmy deklarację pomocy finansowej od gminy Rymanów – 100 tys. zł, Nadleśnictwa Rymanów – 100 tys. zł.  Wciąż czekamy na odpowiedź gminy Zarszyn oraz powiatu Krośnieńskiego. Zabiegaliśmy w tej sprawie o wsparcie Marszałka Województwa, Ministra Transportu, Wojewody Podkarpackiego, a nawet Prezydenta RP – wylicza naczelnik.

Dzięki pozytywnej opinii wojewody co do potrzeby przebudowy mostu, w I kwartale 2014 r. powiat złoży wniosek do rezerwy ogólnej budżetu państwa. – Liczymy, że uda nam się zdobyć pieniądze i w końcu będziemy mogli zrealizować tę inwestycję i tym samym wyeliminować problem na długie lata. Na razie most jest stale monitorowany, w razie potrzeby wykonujemy roboty zabezpieczające konstrukcje – mówi Michał Cyran, naczelnik Wydziału Inwestycji.

Remont najlepiej wykonać przed zimą. Mieszkańcy mogliby wtedy korzystać z brodu i nie byłoby konieczności budowy mostu zastępczego. Wtedy koszt inwestycji byłby niższy o ponad półtora miliona złotych. – To prawda, ale ciągle pozostaje kwota 5,4 miliona, której sami nie jesteśmy w stanie wyłożyć – rozkłada ręce Michał Cyran.

Most w Pastwiskach to nie jedyny most, który wymaga remontu. W powiecie jest ich 64, połowa jest drewniana. – One też wymagają pilnej przebudowy – kończy Cyran.

Martyna Sokołowska

3 Responses to "„Zróbcie coś, zanim dojdzie do tragedii”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.