
MIELEC. Zamaskowany bandzior sterroryzował kasjerkę przedmiotem, który przypominał broń, zabrał pieniądze i oddalił się w nieznanym kierunku.
W biały dzień do oddziału Banku Spółdzielczego przy ul. Zygmuntowskiej w Mielcu wszedł zamaskowany mężczyzna i terroryzując kasjerkę przedmiotem, który przypominał broń, zmusił ją do wydania pieniędzy. Zabrał łup i oddalił się w nieznanym kierunku. Do tego zuchwałego napadu doszło w środę, 30 września, ok. godz. 14.
Oddział Banku Spółdzielczego przy ul. Zygmuntowskiej to niewielka placówka w małym pawilonie handlowym, który zlokalizowany jest w spokojnej okolicy osiedla Smoczka. Nikomu, nawet w najczarniejszych snach, nie przyszło do głowy, ze akurat tam może dojść do jednego z najbardziej zuchwałych napadów ostatnich lat w Mielcu. A jednak…
O skoku na bank dyżurnego policji powiadomiła kasjerka. – Z jej informacji wynika, że tuż przed godz. 14 do tej placówki wszedł zamaskowany młody mężczyzna i kierując w jej stronę przedmiot przypominający broń, zmusił ją do wydania pieniędzy – relacjonuje sierż. szt. Urszula Chmura, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mielcu. – Nasi policjanci prowadzą czynności zmierzające do zatrzymania sprawcy napadu – zaznacza.
– Nie możemy ujawnić wartości skradzionych pieniędzy, bo taka jest polityka banku – zastrzega policjantka. – Mogę zdradzić, że jest to kilka tysięcy złotych. Ze względu na dobro postępowania nie podajemy rysopisu sprawcy napadu. Powiem tylko tyle, że jest nim młody mężczyzna. Jeśli wyczerpią się nasze możliwości, to zwrócimy się o pomoc do mediów.
Ostatnio do tak spektakularnego napadu na bank doszło w Mielcu 6 lat temu. – 5 maja 2009 r. dwaj bandyci w ten sam sposób jak teraz, czyli terroryzując kasjerów przedmiotem przypominającym broń, okradli zlokalizowany w centrum handlowym oddział BGŻ. Żaden z przechodniów i sprzedawców okolicznych sklepów nie zauważył niczego podejrzanego.
Paweł Galek


