„Zupełnie niezwykły człowiek” prezesa Kaczyńskiego

O prezesie PKN Orlen, Danielu Obajtku, zrobiło się ostatnio głośno z powodu rynsztokowego słownictwa, jakim posługiwał się w czasach, gdy był wójtem małopolskiej gminy o wdzięcznej nazwie Pcim. Sprawa ujrzała światło dziennie po niedawnym opublikowaniu nagrań przez „Gazetę Wyborczą”. Fot. Michał Ryniak / Agencja gazeta

Daniel Obajtek, były wójt Pcimia w Małopolsce, a aktualny prezes PKN Orlen, twierdzi, że „Gazeta Wyborcza”, która opublikowała nagrania z jego udziałem, narusza jego dobra osobiste. Żąda przeprosin i usunięcia materiałów. Tymczasem dziennikarze „GW” dotarli do kolejnych nagrań, z których wynika, że Obajtek, będąc samorządowcem, parał się, wbrew prawu tego zakazującemu, biznesem. Prezes PKN Orlen zdaje się nie przejmować tą sytuacją. Stoi za nim wszak murem sam Jarosław Kaczyński, którego Obajtek jest ulubieńcem.

Gdy „GW” ujawniła pierwsze „taśmy Obajtka”, na których nagrana była rozmowa tegoż z pewnym Szymonem, pracownikiem firmy z branży tworzyw sztucznych, ludzie zarykiwali się ze śmiechu z powodu rynsztokowego słownictwa, jakim ówczesny wójt małopolskiej gminy o wdzięcznej nazwie Pcim się posługiwał. – Skur**syn. Ten ch** pier***ony, brudna pała. Wkur*** mnie to, wiesz, ale co mam zrobić? (…) Stary buc, który na emeryturze powinien siedzieć po sześćdziesiątce, a drugi już, kur**, koło siedemdziesiątki ma. Ja już tracę, kur**, siły do myślenia. Ja się nie lubię poddawać. Do was pretensji nie mam, bo widzę, że jeździcie, kur**, robicie, co można, no kur** no. (…) Nie damy się, my go i tak weźmiemy – tak Daniel Obajtek raczył mówić o swoim wujku, w którego firmie Elektroplast kiedyś pracował, a która była konkurencyjna do tej zatrudniającej jego rozmówcę, czyli TT Plastu. I choć Polacy tak w ogóle lubią przeklinać, to telewizja rządowa uznała za stosowne poinformować, że Daniel Obajtek cierpi na poważne schorzenie neurologiczne zwane zespołem Tourette’a. Objawia się ono niekontrolowanymi ruchami ciała i, rzadziej, także niekontrolowanym wypowiadaniem wulgaryzmów. Na informację TVP zareagowało Polskie Stowarzyszenie Syndrom Tourette’a wprost oświadczając, że: – Przekleństwa wypowiadane przez osoby niedotknięte koprolalią są objawem braku kultury osobistej, a nie zespołu Tourette’a – i wyjaśniając, że Daniel Obajtek bynajmniej na dotkniętego tym schorzeniem nie wygląda, ani też nie zachowuje się typowo dla chorego. Tak się skończyły próby wmówienia opinii publicznej, że Obajtek klnie, bo jest chory. Jednak tak naprawdę fakt, że obecny prezes PKN Orlen posługuje się językiem rodem z rynsztoka i to jeszcze mówiąc o własnym wujku, nie jest w tej sprawie
– wbrew pozorom – najważniejsze.

Wuj wujem, a sprawę o 1,4 mln zł umorzono

Co do owego wujka, który nazywa się, co tajemnicą nie jest, Ryszard Lis, to tu Daniela Obajtka próbował na antenie TVN24 w „Kawie na ławie” Konrada Paseckiego, „bronić” nie kto inny, jak… rzecznik samego prezydenta RP, Błażej Spychalski. – Żaden to wuj. Żadna to bliska rodzina. Bardzo dalekie kuzynostwo ze strony – zdaje się – ojca pana prezesa Obajtka. Mówienie, że to jest jakaś bliska rodzina jest dalekim nadużyciem – stwierdził Spychalski. Tymczasem Ryszard Lis w rozmowie z „GW” zupełnie inaczej przedstawia swe relacje z Obajtkiem. – Relacje, jakie nas łączyły, były silniejsze niż z moimi braćmi. Odwiedzaliśmy się wzajemnie, pomagałem im. Jego ojciec, jako malarz, malował nasze domy. Żyliśmy w bardzo przyjaznych stosunkach. Bardzo przyjaznych – zwierzył się Lis na łamach „GW”. – Ja go uczyłem, jak się ma ubierać, jak się ma zachowywać. W ogóle wszystkiego go uczyłem. Przecież on nie umiał nic jeśli chodzi o prowadzenie firmy czy o relacje między ludźmi. Doradzałem mu we wszystkim: jak się pracuje w firmie, co to ma znaczyć. Wszystko – wspominał wuj Obajtka. Aby łatwiej zrozumieć rozgoryczenie Lisa warto przypomnieć, że urodzonemu w 1976 roku Danielowi Obajtkowi ze szkołą zbyt nie szło. Wyrzucono go z technikum weterynaryjnego w Nowym Targu, zdołał ukończyć technikum rolnicze w rodzinnych Myślenicach. Mając 19 lat zaczął pracować u… swego wuja Ryszarda Lisa, który wraz z bratem Józefem prowadził firmę Elektroplast, i pracował tam do 2006 roku, kiedy to wybrano go wójtem Pcimia. Krótko po wyborach prokuratura zarzuciła mu, że naraził spółkę na straty rzędu 1,4 mln zł. Sprawa dotyczyła fikcyjnego zakupu granulatu do produkcji rur, na czym miał zarobić kilkaset tysięcy złotych. Jego wuj, Ryszard Lis, o wszystkim dowiedział się poniewczasie. – Dowiedziałem się o jego majątku, który nijak miał się do jego dochodów. Wiedziałem, że te pieniądze muszą pochodzić z nielegalnego źródła, a najprawdopodobniej to właśnie z mojej firmy – opowiadał na łamach „GW”. Śledczy zdążyli sporządzić akt oskarżenia, jednak sprawę umorzono wkrótce po tym, jak Zbigniew Ziobro został prokuratorem generalnym. Podobnie zresztą stało się z dwoma innymi zarzutami wobec Obajtka, gdzie jeden dotyczył przyjęcia 50 tys. łapówki przez wójta Pcimia. Tymczasem Ryszard Lis i jego brat Józef sami kilka lat temu trafili na lawę oskarżonych. Zarzucono im wyłudzenie unijnych dotacji w kwocie ponad 200 tys. złotych na zakup maszyn, fikcyjne zatrudnianie osób niepełnosprawnych i związane z tym nadużycia podatkowe. Wówczas to Daniel Obajtek złożył w sądzie zeznania obciążające jego wujków. Podczas tego właśnie procesu, według ustaleń „GW”, D. Obajtek miał skłamać przed sądem w sprawie swoich kontaktów z firmą TT Plast.

Bardzo zaangażowany jak na postronną osobę

A tymczasem z kolejnych nagrań publikowanych przez „GW” dotyczących D. Obajtka wynika, że wbrew ustawie o samorządzie gminnym, miał się on zajmować robieniem interesów, choć jako wójtowi nie wolno mu było tym się parać. „Wyborcza” ujawniła w minioną środę kolejne nagrania, w których pojawia się postać żony jego kuzyna, zatrudnionej w TT Plast w czasie, gdy Obajtek był włodarzem gminy Pcim. Na nagraniach słychać, jak ówczesny wójt Obajtek przekazuje pracownikowi TT Plastu o imieniu Szymon polecenia, rozmawia z nim o sprawach kadrowych, a także roli swej kuzynki w firmie. Trudno nie odnieść wrażenia, że D. Obajtek miał z TT Plast sporo wspólnego i bardzo zależało mu na dobrej kondycji tej firmy, a także „wykoszeniu” jej konkurencji, którą była m.in. należąca do jego wujów, Lisów, firma Elektroplast.
W środę prezes TT Plast, Tomasz Fortuna, wydał oświadczenie, w którym stanowczo podkreśla, że Daniel Obajtek w wymienionym przez „GW” okresie „nie pełnił żadnej funkcji w firmie i nie miał wpływu na jej działania biznesowe”. Zażądał też zaniechania przez „GW” „szkalowania dobrego imienia firmy” dodając, że o ile tak się nie stanie, „rozważy możliwość ochrony reputacji firmy”. Oficjalnie w imieniu swego klienta, Daniela Obajtka, wypowiedział się w tej sprawie mec. Maciej Zaborowski. Na specjalnej konferencji prasowej zwołanej przed gmachem Agory (siedziba „GW”) Zaborowski poinformował, że we wtorek rano na adres wydawnictwa wysłano ostateczne wezwanie przedsądowe skierowane do „Gazety Wyborczej”, wydawcy i dziennikarzy, którzy, jak to ujął pełnomocnik Obajtka – „przez ostatnie dni w sposób bezprecedensowy naruszali dobra osobiste Daniela Obajtka w postaci czci, dobrego imienia i prawa do prywatności”.- Ostateczne wezwanie przedsądowe do zaniechania naruszeń zawiera kilka punktów. Po pierwsze, natychmiastowe żądanie zaprzestania jakichkolwiek dalszych naruszeń dóbr osobistych pana Daniela Obajtka. Po drugie, usunięcie z przestrzeni publicznej wszystkich materiałów, które zawierają nieprawdę i godzą w dobra osobiste pana Daniela Obajtka. Po trzecie, opublikowanie szeregu przeprosin przez wydawcę, redaktora naczelnego oraz dziennikarzy, którzy naruszyli dobra osobiste pana Daniela Obajtka. I wreszcie żądanie zawiera kwestię wpłaty na cel społeczny kwoty 200 tys. zł na Polskie Stowarzyszenie Syndrom Tourette’a – wyjaśnił mec. Zaborowski., który reprezentuje Daniela Obajtka jako osobę prywatną, ale publikacje „GW” doczekały się także oświadczenia PKN Orlen. – Stawiane w artykule tezy, niemające potwierdzenia w faktach, a oparte na nagraniach, których pochodzenia, integralności, czasu i okoliczności utrwalenia nie sposób stwierdzić, uderzają w wizerunek PKN Orlen, jak również naruszają dobre imię prezesa Daniela Obajtka. Publikacja ma na celu zdyskredytowanie prezesa zarządu spółki w momencie, gdy prowadzone są kluczowe inwestycje rozwojowe i procesy akwizycyjne – napisano.

Kierwiński o Obajtku: – To taka PiS-owska kariera

Tymczasem „sukcesy” D. Obajtka i Orlenu tak skomentował sekretarz generalny PO, poseł Marcin Kierwiński w „Tłicie” : – To kariera iście telewizyjna. Gotowy scenariusz na film „Kariera Nikodema Dyzmy 3” – powiedział Kierwiński. Odnosząc się do nowych nagrań, upublicznionych przez „Gazetę Wyborczą”, stwierdził, że „skuteczność jest ważna w polityce, ale nie w załatwianiu sobie i swojej rodzinie posad”. – Jak na razie zysk Orlenu spadł o połowę. Cena benzyny to prawie 5 złotych. To wszystko pokazuje, że tak naprawdę Orlen się nie rozwija, tylko się zwija – podkreślił poseł PO. – To kariera typowo pisowska. Największą zaletą z perspektywy Jarosława Kaczyńskiego jest to, że pan Obajtek ma wiele skaz w swoim życiorysie. A jak takie ma, prościej się nim kieruje. Jest człowiekiem, który wszystko podpisze, na wszystko się zgodzi, który nie ma żadnych oporów. I to jest klucz do kariery pana Obajtka – skwitował.
Teraz pozostaje nam tylko poczekać i przekonać się, czy za kilka dni pojawią się w tej spawie nowe fakty, czy też nowe taśmy.

Monika Kamińśka

3 Responses to "„Zupełnie niezwykły człowiek” prezesa Kaczyńskiego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.