
ŻUŻEL. NICE PLŻ. Rzeszowscy żużlowcy rozpoczęli przygotowania do niedzielnego meczu z Lokomotivem Daugavpils.
Po blisko 3-tygodniowej przerwie, żużlowcy Stali BETAD Leasing Rzeszów wrócili na swój tor. W treningu wzięli udział krajowi zawodnicy ekipy Janusza Ślączki. Kolejne zajęcia zaplanowano pod koniec tygodnia, a już w niedzielę przy Hetmańskiej hit Nice PLŻ z udziałem drużyn z Rzeszowa i Daugavpils. W związku z organizacją na Stadionie Miejskim w stolicy Podkarpacia Europejskiego Stadionu Kultury, „Żurawie” przez kilkanaście dni nie mogły korzystać z toru przy ul. Hetmańskiej. Na szczęście to już przeszłość. – Musieliśmy pojeździć i sprawdzić, jak to wszystko wygląda, jak zachowuje się tor po tak długiej przerwie – przekonuje Janusz Ślączka, którym zaplanował już swoim podopiecznym kolejne treningi. – Na pewno jeszcze będziemy trenować w tym tygodniu. W planach jest czwartek i piątek, ale zobaczymy jak będzie wyglądała sprawa z obcokrajowcami, więc niewykluczone, że zrobimy treningi w piątek i sobotę – informuje opiekun rzeszowskich żużlowców.
Zwycięstwo, a może bonus?
Do hitowego pojedynku z Lokomotivem Daugavpils (niedziela, godz. 14.45) rzeszowianie przystąpią w najmocniejszym składzie. – Nie przewidujemy niespodzianek. Chcemy wygrać to spotkanie, a jeśli nadarzy się okazja, to powalczyć o bonus. Wprawdzie mamy do odrobienia aż 15 punktów z Łotwy, ale zobaczymy w jakim składzie przyjedzie do nas Lokomotiv – mówi Ślączka. Drużyna z Łotwy przeżywa ostatnio kłopoty finansowe i nie jest wykluczone, że podobnie jak w minioną niedzielę do Łodzi, także i do Rzeszowa przyjedzie w okrojonym składzie. W ekipie „Żurawi” po raz kolejny powinien pojawić się Rafał Karczmarz, który ostatnio zadebiutował w barwach Stali Gorzów. – Sprawa gościa jak zwykle rozstrzygnie się dopiero w piątek. Czekamy na decyzję klubu z Gorzowa. Biorąc jednak po uwagę fakt, że w tę PGE Ekstraliga nie jedzie, więc nie powinno być z nią problemu – przekonuje Ślączka.
GKSŻ ustali termin meczu w Częstochowie
Problem jest natomiast z ustaleniem nowego terminu zaległego meczu w Częstochowie, który z powodu opadów deszczu i złego stanu toru, nie doszedł do skutku w minioną niedzielę. – Zaproponowaliśmy Włókniarzowi dwa terminy: najbliższy piątek i 7 sierpnia, gdzie dwa dni wcześniej jedziemy w Krakowie. Niestety, na żaden termin klub z Częstochowy nie przystał, zatem będzie go musiała wyznaczyć GKSŻ – informuje szkoleniowiec Stali BETAD Leasing, który odniósł się również do odwołania niedzielnego meczu pod Jasną Górą. – Nie dało się jechać w Częstochowie. Tor po opadach deszczu nie nadawał się zupełnie do jazdy. Jednak przy takich opadach, jakie zapowiadano, można było odwołać ten mecz o wiele wcześniej, a nie dopiero w niedzielne południe i niepotrzebnie narażać oba kluby na koszty – ubolewa Janusz Ślączka.
mj


