Żurek wierzy w niezawisłe sądy

Czego spodziewa się Żurek po dzisiejszej rozprawie? – Ja wierzę nadal w sprawiedliwość i w to, że są sędziowie, którzy chcą być niezależni i niezwiśli. Wszystkim sędziom chciałbym powiedzieć: to, co teraz się dzieje w wymiarze sprawiedliwości i nie tylko w nim zmierza do budowania państwa autorytarnego. Naszym jako sędziów obowiązkiem jest obrona demokracji, w tym trójpodziału władzy. Pamiętajmy o tym wszyscy… Fot. Jakub Włodek/Agencja Gazeta

KATOWICE, KRAJ. Rusza postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Waldemara Żurka.

Dziś (1 czerwca) przed Sądem Dyscyplinarnym przy Sądzie Apelacyjnym w Katowicach stanąć ma o godz. 11 sędzia Waldemar Żurek. Rzecznik dyscyplinarny twierdzi, że kwestionowanie przez sędziego z Krakowa statusu zawodowego Kamila Zaradkiewicza jako sędziego Sądu Najwyższego jest poważnym uchybieniem. Sędzia W. Żurek temu, iż kwestionuje jakoby Zaradkiewicz był sędzią SN wcale nie zaprzecza. Zgodnie z przepisami wniósł do Sądu Najwyższego pozew o ustalenie, że Kamil Zaradkiewicz nie jest sędzią i jego powołanie było nieskuteczne. – Kodeks daje tę możliwość każdemu, kto ma w tym interes prawny – podkreśla Żurek.

Kamil Zaradkiewicz, ten sam, który z woli prezydenta Andrzeja Dudy przez chwilę pełnił obowiązki I Prezesa Sądu Najwyższego i podał się do dymisji, z sędzią Waldemarem Żurkiem, jak się to mówi, nie ma lekko. Ten bowiem kwestionuje status sędziowski Zaradkiewicza. – Według mnie pan Kamil Zaradkiewicz nie jest sędzią – wyjaśnia w rozmowie z „Super Nowościami” sędzia Żurek. – Ten pan został powołany przez nową Krajową Radę Sądownictwa, która sama została powołana niezgodnie z prawem – podkreśla sędzia z Krakowa. – W związku z tym także wszystkie czynności, jakie ten organ wykonuje, z procedurą nominacyjną sędziów włącznie, nie mogą być uznane za skuteczne i w ogóle istniejące – przekonuje. Ale pan Zaradkiewicz odebrał wszak nominację na sędziego od samego prezydenta RP! – Proces powoływania kogoś na sędziego jest wieloetapowy. Wręczenie nominacji przez głowę państwa to ostatni etap – wyjaśnia Żurek. – To nie działa tak, że wystarczy, iż prezydent uzna kogoś za odpowiedniego, by być sędzią, wręczy nominację i już się sędzią jest – zauważa. Tego, że poddaje w wątpliwość sędziowski status Zaradkiewicza Żurek nie kryje. Podobnie, jak nie wycofuje się ze słów, których pod adresem Kamila Zaradkiewicza użył w wywiadzie dla portalu Prawo.pl w lipcu zeszłego roku. Wówczas komentując zapytanie Zaradkiewicza do Trybunału Konstytucyjnego, czy sędziowie powołani w latach 2011-17 zostali powołani zgodnie z prawem, W. Żurek stwierdził, że pytający naraża Polaków na chaos prawny. Chodziło o to, że gdyby TK podzielił opinię Zaradkiewicza i uznał nominacje sędziowie z lat 2011-17 za nieskuteczne, oznaczałoby to podważenie wyroków wydanych przez około połowę polskich sędziów, czego skutki odczułyby miliony Polaków. 

Między innymi za tę wypowiedź sędzia Żurek ma teraz stanąć przed sądem dyscyplinarnym. Rzecznik dyscyplinarny, czyli taki „sędziowski prokurator” zarzucił mu, że uchybił on godności urzędu i „wygłosił manifest polityczny dotyczący jego poglądów i ocen związanych z działaniem konstytucyjnych organów państwa, w tym Trybunału Konstytucyjnego i KRS”. Mowa też o tym, jakoby sędzia Żurek wobec Zaradkiewicza kierował groźbę bezprawną przyszłego napiętnowania i pociągnięcia do odpowiedzialności oraz pomówił go „o takie postępowanie, które mogło poniżyć go w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego dla pełnienia funkcji sędziego SN”.

Co grozi sędziemu, wobec którego wszczęto postępowanie dyscyplinarne? – Gama kar jest szeroka – uśmiecha się W. Żurek. – Od upomnienia po wydalenie z zawodu – precyzuje. Nie jest to jednak jedyne postępowanie dyscyplinarne, które sędziego dotyczy i wiąże się z Kamilem Zaradkiewiczem. W maju tego roku sędzia Żurek wniósł do Sądu Najwyższego pozew, w którym domaga się stwierdzenia, że Kamil Zaradkiewicz, wówczas pełniący obowiqazki I. Prezesa SN nie jest sędzią, a jego powołanie było nieskuteczne. Chce też zabezpieczenia swego pozwu w postaci odsunięcia Kamila Zaradkiewicza od obowiązków sędziowskich do czasu wyjaśnienia sprawy. Za to też wobec niego zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne. – Paradoks polega na tym, że w pierwszym postępowaniu sąd ma ocenić, czy naraziłem pana Zaradkiewicza na utratę zaufania potrzebnego do sprawowania funkcji sędziego SN, a de facto jeszcze nie stwierdzono, czy on jest sędzia SN – uśmiecha się W. Żurek.

Spore wątpliwości budzi także sama procedura sądowa dotycząca sądów dyscyplinarnych. Ich prezesami są sędziowie powołani przez neoKRS, czyli organu, który według  sędziego  Żurka i wielu innych prawników został powołany niezgodnie z prawem. W dodatku instancją odwoławczą od orzeczeń tych sądów jest finalnieIzba Dyscyplinarna, która zgodnie z opinią Trybunału Sprawiedliwości UE i Sądu Najwyższego nie jest sądem w rozumieniu prawa UE, a którą  TSUE zawiesił. – Zatem w sumie nie istnieje tu gwarantowana każdemu prawem  droga odwoławcza – podkreśla W. Żurek.  

Monika Kamińska

13 Responses to "Żurek wierzy w niezawisłe sądy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.