Żużlowe szachy

Trener PGE Marmy, Janusz Ślączka, zaskoczył składem na niedzielny mecz, desygnując do niego Norberta Magosiego. To prawdopodobnie jednak tylko zasłona dymna, bowiem szanse na występ Węgra w Łodzi są znikome. Fot. Wit Hadło
Trener PGE Marmy, Janusz Ślączka, zaskoczył składem na niedzielny mecz, desygnując do niego Norberta Magosiego. To prawdopodobnie jednak tylko zasłona dymna, bowiem szanse na występ Węgra w Łodzi są znikome. Fot. Wit Hadło

NICE PLŻ. Janusz Ślączka wraca do doskonale znanej sobie Łodzi, gdzie w ostatnich latach był człowiekiem-orkiestrą w tamtejszym Orle.

Wyjazdowym meczem z Orłem Łódź żużlowcy PGE Marmy Rzeszów zakończą zmagania w fazie zasadniczej. Bez względy na jego wynik, ekipa Janusza Ślączki może być pewna pierwszego miejsca przed fazą play-off. Niedzielna kolejka wyłoni rywala rzeszowian w półfinale decydującej części sezonu.

Obecny trener PGE Marmy, w poprzednich latach pracował w Orle, gdzie w ostatnim sezonie łączył funkcję trenera i prezesa. Po zakończeniu ubiegłorocznych zmagań zdecydował się na przeprowadzkę do Rzeszowa, a w ślad za nim poszedł jeden z najlepszych zawodników Orła, Kenni Larsen. Niestety, Duńczyk w ostatnich dniach nie błyszczy i to może być duży problem rzeszowian, zarówno w niedzielnym meczu w Łodzi, jak i fazie play-off. Duńczyk w meczu z KMŻ Lublin zdobył tylko 5 punktów i 2 bonusy, a we wtorek w Szwecji wypadł jeszcze słabiej (2+2).

Kalkulatory poszły w ruch
Dużo w kwestii półfinałowego rywala PGE Marmy powinien wyjaśnić mecz Startu Gniezno z GKM-em, który rozpocznie się godzinę wcześniej niż pojedynek w Łodzi. Rzeszowianie, chociaż oczywiście nikt tego oficjalnie nie potwierdza, podobnie jak inne kluby kalkulują na kogo mogą wpaść w półfinale play-off. Wariantów aż cztery: Grudziądz, Łódź, Gniezno i Rybnik. Z tego kwartetu najlepiej byłoby uniknąć w pierwszej fazie play-off GKM-u i Orła. Punkty liczą jednak także inni, tak więc najbliższa kolejka przypomina nieco żużlowe szachy. Świadczy o tym m.in. skład rzeszowian, w którym widnieje m.in. nazwisko… Węgra Norberat Magosiego. „Madziar” przed tym sezonem związał się kontraktem warszawskim z PGE Marmą i ani razu nie wystąpił w składzie „Żurawi”. Jest zatem mało prawdopodobne, że w niedzielę zamelduje się w Łodzi. Kto go zastąpi? Prawdopodobnie Scott Nicholls, który nie znalazł się w awizowanym składzie. No chyba, że rzeszowianie zdecydują się jeszcze na jakiś inny manewr?

Podcięte skrzydła Orła
Problemy przed niedzielnym meczem mają także łodzianie, którzy w ostatnich dniach „stracili” swoich dwóch zawodników: Jasona Doyla i Jakuba Jamroga. Jest raczej mało prawdopodobne, aby „Kangur” wykurował się do niedzieli. Jeśli tak się nie stanie, będzie za niego stosowane zastępstwo zawodnika.

To nie koniec złych wiadomości dla Orła, bowiem w środę w lidze Czechach porozbijał się Jakub Jamróg (stłuczenie nadgarstków). – Mam mocno stłuczony biceps lewej ręki. Byłem od razu na prześwietleniu i na szczęście nie ma żadnych złamań. W tej chwili czuję, że powinienem dać radę pojechać w niedzielę. Nie wiadomo jednak, jak będzie, kiedy w piątek wsiądę na motocykl. Mam znajomego specjalistę od rehabilitacji, ale mało czasu do meczu. Zobaczymy, na siłę nie mam zamiaru jechać. Jak będę miał wątpliwości, to po prostu zrezygnuję i dam szansę innym – informuje na łamach strony internetowej Orła Jakub Jamróg.

AWIZOWANE SKŁADY
ORZEŁ:
9. Antonio Lindbaeck, 10. Jakub Jamróg, 11. Mads Korneliussen, 12. Mariusz Puszakowski, 13. Jason Doyle, 14. Mikołaj Drożdzowski
PGE MARMA: 1. Kenni Larsen, 2. Paweł Miesiąc, 3. Maciej Kuciapa, 4. Norbert Magosi, 5. Peter Ljung, 6. Łukasz Sówka.

W pierwszym meczu: 35-55.

Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.