
Informacja o tym, że wilk, niedźwiedź i krokodyl mają odstraszyć dziki w Dębicy obiegła całą Polskę. Niektórzy kpili z pomysłu, który znalazł się w punkcie sesji rady miasta. Inni stwierdzili, że może w końcu odpowiednie instytucje rozwiążą problem mieszkańców. – Tym absurdalnym wnioskiem chcieliśmy zwrócić uwagę władz oraz sprowokować do działania – tłumaczył nam ponad tydzień temu Szczepan Mroczek, wiceprzewodniczący RM. Dziś słyszymy, że… oczekiwany efekt został osiągnięty, a nieproszonymi gośćmi w mieście zainteresowały się nie tylko wszystkie media w kraju, ale i władze.
„W związku z pismem mieszkańców południowej części miasta w sprawie podjęcia skutecznych działań i ostateczne rozwiązanie problemu stad dzików Komisja Infrastruktury i Gospodarki Przestrzennej wnioskuje do burmistrza miasta o zasiedlenie lasów południowej części miasta wilkiem, niedźwiedziem i krokodylami – będących naturalnym wrogiem dzików” – usłyszeli podczas ostatniej sesji radni miejscy Dębicy.
Jedni uznali, że to żart, inni nie kryli oburzenia, a o podkarpackim mieście usłyszała cała Polska. Wszyscy pytali: Skąd ten pomysł? – Niestety, w naszym kraju absurd ma większe przebicie niż rzeczowe działanie – mówił nam Szczepan Mroczek, przewodniczący Komisji Infrastruktury i Gospodarki Przestrzennej. – Mieszkańcy południowej części Dębicy już od 8 lat starają się, by podjęto działania i na razie są one mizerne – przekonywał. A wszystko dlatego, że na terenie miasta nie można przeprowadzać odstrzału. Próbowano zwierzęta wypłoszyć, jednak bez większych efektów.
– Jako komisja dostaliśmy pismo podpisane przez około 140 osób proszących, żeby coś z tym zrobić. Skoro nie pomagają prośby czy działania burmistrza, postanowiliśmy złożyć wniosek trochę niedorzeczny, ale taki, który zwróci uwagę władz wojewódzkich, kół łowieckich, a może też parlamentarzystów – tłumaczył tuż po słynnej sesji RM Szczepan Mroczek.
A wczoraj mówił już tak: – Odpowiedzi oficjalnej jeszcze nie ma, natomiast działanie już jest. Do urzędu zaczęły napływać oferty pomocy w odstraszaniu, czy odławianie stad dzików. Chodziło nam o to, by potrząsnąć władzami i mamy efekt. Odezwał się Urząd Marszałkowski, jak również starosta. Przez tyle lat ludzie pisali, skarżyli się. Bez reakcji. Trzeba było przedstawić taki kontrowersyjny wniosek, żeby władza na wyższym szczeblu się obudziła.
Planowany odstrzał
O dzikach rozmawiano po raz kolejny na ostatniej sesji RM, 2 grudnia. – Jako klub spotkaliśmy się w tym temacie z starostą, bo to on decyduje o tym, na jakim terenie można przeprowadzić odstrzał zwierząt – poinformował radny Andrzej Bal (PiS). Poprosił, by burmistrz wystąpił do starosty ze stosownym wnioskiem. – Myślę, że w ten sposób załatwilibyśmy temat mieszkańców, zamiast ośmieszać miasto – dodał.
Burmistrz Mariusz Szewczyk odparł, że już rozmawiał w tej kwestii z przedstawicielami koła łowieckiego, a także przewodniczącym rady osiedla i wiedzą, co mają robić. Pytamy więc, na jakim etapie są ich działania. – Odbyło się kilka spotkań, również w starostwie. Dziś w porozumieniu z radą osiedla przygotuję miejsce, w którym ostatnio były widziane te dziki. Skierujemy pismo do pana starosty i on w porozumieniu z łowczym okręgowym będzie mógł wydać zgodę na odstrzał na terenie zabudowanym – wyjaśnia w rozmowie z nami. – Starosta ma takie uprawnienia. Ja nie – dodaje.
Na stronie powiatu dębickiego czytamy o tym, że planowane jest wydanie przez starostę decyzji „związanej z odstrzałem redukcyjnym dzików”. – Jeśli faktycznie wydane zostanie zarządzenie o odstrzale redukcyjnym, które starosta powiatu zgodnie ze swoimi kompetencjami może wydać, a dotyczy ono konkretnego obszaru i konkretnej liczby zwierząt, w tym przypadku dzików, to wtedy Koło Łowieckie będzie mogło na terenie miejskim takie polowanie przeprowadzić – informuje starosta Piotr Chęciek.
Wioletta Kruk



6 Responses to "Zwalczanie dzików obędzie się bez krokodyli!"