
RZESZÓW. Szef „Solidarności” w MPWiK został skazany prawomocnym wyrokiem i zwolniony dyscyplinarnie… ale nadal pełni swoją funkcję.
– Przewodniczący „Solidarności” dostał wyrok za pobicie na terenie zakładu innego pracownika. To postępowanie nielicujące z godnością członka związku i powinno być ukarane pozbawieniem członkostwa – twierdzą związkowcy. Komisja zakładowa podjęła stosowną uchwałę, ale Zarząd Regionu uchylił ją twierdząc, że złamano procedury. Tymczasem Bogdan Ś. – mimo, że już nawet nie pracuje w rzeszowskim MPWiK – nadal jest przewodniczącym związku zawodowego pracowników. – To absurd! – oburzają się jego członkowie.
W 2016 r. na terenie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Rzeszowie w trakcie przepychanki i wymiany słownej, Bogdan Ś. uderzył innego pracownika. Na początku grudnia 2017 r. Sąd Rejonowy w Rzeszowie wymierzył mu karę 1 tys. zł grzywny za pobicie. Sąd Okręgowy w Rzeszowie podtrzymał wyrok.
Pokrzywdzony był pierwszą osobą, która zdecydowała się na kroki prawne – ale jak twierdzili pracownicy – nie jedyną jednak, wobec której szef „Solidarności” zachowywał się skandalicznie. Kilka miesięcy temu Bogdan Ś. został zwolniony dyscyplinarnie. Paradoksalnie jednak nadal szefuje związkowcom. – Niestety, przepisy w statucie mu na to pozwalają – przyznają członkowie „Solidarności”.
Co ciekawe, do czasu zakończenia postępowań sądowych przekazał pełnienie swoich obowiązków zastępcy.
– Konsultowaliśmy całą sytuację z Komisją Krajową. Przewodniczący nie mógł się sam zawiesić. Poza tym usłyszeliśmy, że ze względu na zachowanie „nielicujące” z godnością członka związku powinien zostać wykluczony – mówią nasi rozmówcy. 30 sierpnia tego roku Komisja Zakładowa jednogłośnie podjęła decyzję o wykluczeniu Bogdana Ś. ze związku. Nie zaprosili go jednak na obrady. – Prawo do obecności zainteresowanego na zebraniu nie miało tutaj zastosowania, ponieważ rozwiązano z umowę o pracę z winy pracownika – tłumaczą związkowcy. Jak mówią, poparli ich delegaci.
Szef zakładowej „Solidarności odwołał się od decyzji, a Prezydium Zarządu Regionu Rzeszowskiego uznało, że okoliczności zwolnienia dyscyplinarnego nie były wystarczające do pozbawienia Bogdana Ś. możliwości uczestnictwa w głosowaniu. Skazany nadal jest więc przewodniczącym.
– Zaraz po tym przeprowadzono kontrolę z działalności finansowej Komisji Zakładowej. Wszystko się zgadzało. Sporządzono protokół. Następnego dnia syn pana Ś. stwierdził, że w dokumentach brakowało uchwały dotyczącej odwołania jego ojca – relacjonuje jeden z członków. Złożono wniosek o odwołanie Komisji Zakładowej. Większość była przeciw. – Wiadomo, dlaczego do tego doszło. Jesteśmy już zmęczeni całą tą sytuacją. Ktoś taki nie powinien przewodniczyć związkowi. Zarząd Regionu do tej pory nie zrobił nic, gdy wpływały skargi na przewodniczącego, a teraz jeszcze go broni – żalą się.
Jak sprawę komentuje Roman Jakim, przewodniczący Zarządu Regionu Rzeszowskiego „Solidarności”? – Moje osobiste zdanie ma tutaj najmniejsze znaczenie – twierdzi. – Jeżeli członkowie związku zgodnie z procedurą, jaką narzuca nam statut i ordynacja wyborcza, dokonają procedury odwołania Bogdana Ś., to będzie odwołany. Oni są od podejmowania decyzji, a nie Zarząd Regionu. Zarząd jest m.in. od tego, żeby pilnować, by te procedury były przestrzegane – podkreśla Jakim. Jak informuje, niebawem odbędzie się Walne Zebranie Delegatów, którego przedmiotem będzie odwołanie Bogdana Ś. – tym razem z funkcji przewodniczącego.
Wioletta Kruk



6 Responses to "Związkowcy chcą odwołania przewodniczącego"