Zwierzę to nie zabawka!

Porzucone zwierzęta, które trafiają do ośrodka adopcyjnego i schroniska, są znajdowane nierzadko w takim stanie, że weterynarze muszą walczyć o ich życie. Fot. Arch.
Porzucone zwierzęta, które trafiają do ośrodka adopcyjnego i schroniska, są znajdowane nierzadko w takim stanie, że weterynarze muszą walczyć o ich życie. Fot. Arch.

PRZEMYŚL. Schronisko i ośrodek adopcyjny pękają w szwach.

Wakacje to co roku smutny sezon porzuconych zwierząt, ale lego lata sytuacja jest już dramatyczna. Ludzie pozbywają się psów i kotów już nawet nie starając się zachować pozorów. Zwierzęta, które nierzadko wiele lat życia dzieliły ze swym właścicielem, są traktowane jak niepotrzebna zabawka. Czasem okrucieństwo „pana” czy „pani” sięga zenitu i pies, czy kot pozostawiany jest po prostu na śmierć.

Wyrzucane z jadących samochodów, przywiązane do drzewa w lesie czy parku, uwięzione w rowie, konające z głodu czy pragnienia, czasem poranione, takie zwierzaki trafiają do ośrodka adopcyjnego przy przemyskiej lecznicy „Ada” oraz do schroniska w Orzechowcach. – W tym roku mamy, niestety, przykry rekord – mówi smutno Radosław Fedaczyński z „Ady”. – Trafia do nas coraz więcej zwierząt porzucanych przez swoich właścicieli. Znajdowanie podrzuconych pod lecznicę psów czy kotów stało się dla nas smutną codziennością – dodaje.

Kocię konało w rowie
O tym, co mogą zrobić ludzie, by pozbyć się zwierzęcia, za które kiedyś wzięli odpowiedzialność, R. Fedaczyński mógłby opowiadać godzinami. Jedzone przez muchy kocię, które konało w rowie, pozostawiony pies przez kilka dni dokarmiany przez „pana”, oszukiwany, że „pan” wróci, szczeniaki porzucone pod marketem, kolejny pies przywiązany w parku i dziesiątki, setki innych dramatycznych historii. Tyle że mówieniem się tym zwierzakom nie ulży.

W schronisku nie ma miejsca
Trzeba działać. – Dla nas, którzy widzimy cierpienie takich zwierząt, zarówno to fizyczne, jak i psychiczne, każde z nich jest jak członek rodziny – podkreśla Fedaczyński. – Gdy oddajemy je do adopcji, cieszymy się, że znalazły dom, ale i tęsknimy – przyznaje. W tym roku „Ada” przekazała do adopcji już 200 zwierzaków, a liczba porzuconych zwierząt rośnie. – Już praktycznie nie mamy miejsca, podobnie jak schronisko – alarmuje weterynarz. – Ludzie posuwają się już do tego, że pozostawiają nam zwierzęta w biały dzień pod lecznicą, albo oddają do hotelu i nie wracają po nie – opowiada. – To jest zwyczajne barbarzyństwo – mówi wprost R. Fedaczyński.

Monika Kamińska

One Response to "Zwierzę to nie zabawka!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.