Zwierzęta żyją w skrajnym brudzie

Zwierzęta od kilku lat żyją w tragicznych warunkach. Fot. Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt „Nadzieja”
Zwierzęta od kilku lat żyją w tragicznych warunkach. Fot. Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt „Nadzieja”

POW. JAROSŁAWSKI. Kto pomoże zaniedbanym zwierzętom?

Krowy, psy, koty i drób Krystyny z Laszek żyją od 3 lat w strasznych warunkach. Są zaniedbane, krowy toną we własnych odchodach, a psy i koty są wygłodzone. Ani powiatowy lekarz weterynarii, ani gmina do tej pory nie odebrali kobiecie zwierząt.

Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt „Nadzieja” z Przemyśla od kilku lat walczy o odebranie mieszkance Laszek zwierząt. Przedstawicielki stowarzyszenia mają żal do powiatowego lekarza weterynarii i gminy, że sprawa trwa tak długo, że nikt przez prawie 3 lata nie podjął konkretnych kroków, by odebrać zwierzęta lub chociażby zmienić ich los. Wielokrotnie interweniowały u kobiety. Swoją ostatnią wizytę z kwietnia opisały tak: – Pojechałyśmy tam, znowu szok. Brud, smród i mała przestraszona suczka uwiązana na łańcuchu do walącego się płotu. Pani Krystyna w ogóle nie chciała z nami rozmawiać, krzykami, wyzwiskami przegoniła nas. Wróciłyśmy 2 dni później, 19 kwietnia, w asyście miejscowej policji i odebrałyśmy dwa psy i jednego kotka. Reszta kotów uciekła (co najmniej 6), a drugi pies, szczeniak, był na łańcuchu uwiązany w domu, wśród resztek kości, odchodów kur i kaczek. Na naszą prośbę przyjechał też lekarz weterynarii z Lecznicy ADA w Przemyślu, który przejął zwierzęta. W domu leżała nasza podarowana zwierzętom karma w workach, nawet nie napoczęta. Przedstawiciele stowarzyszenia w oborze zastali 8 krów uwiązanych na krótkich łańcuchach i jednego byka uwiązanego w stodole. Krowy stały we własnych odchodach, bez siana, bez wody, w mroku i w smrodzie. Odchodów było tak dużo, że utrudniały wejście do środka, a wręcz wylewały się na zewnątrz.

22 kwietnia do Urzędu Gminy Laszki drogą mailową wpłynął złożony przez stowarzyszenie wniosek o wydanie decyzji o natychmiastowym odebraniu zwierząt.

Krystyna nie chciała rozmawiać z dziennikarzem SN. W gminie Laszki rozmawialiśmy z Andrzejem Halwą, inspektorem ds. zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej. – Wielokrotnie próbowaliśmy rozmawiać z panią Krystyna, proponowaliśmy jej uprzątniecie podwórka i znalezienie gospodarstw dla jej małego stadka krów. Ta jednak nie godzi się na to, a my bez jej zgody nie możemy wejść na podwórko i sami posprzątać. Na razie czasowo odebraliśmy czworonogi, o ich dalszym losie zadecyduje sąd. Robimy, co możemy, aby zmienić los tych zwierząt. Z panią Krystyną bardzo ciężko rozmawiać, odrzuca jakiekolwiek formy pomocy. Wykonaliśmy jej bramę. Raz poprosiła w GOPS-ie o zapomogę celową, ale bez opinii specjalistów niewiele możemy zrobić – podsumował urzędnik.

VK

Leave a Reply

Your email address will not be published.