
KOLBUSZOWA. Dramatyczny spadek liczba uczniów w kolbuszowskim liceum.
Niż demograficzny i masowa emigracja ludzi młodych boleśnie odbijają się na kolbuszowskich szkołach średnich. Widać to szczególnie w Liceum Ogólnokształcącym, w którym, w porównaniu do ub. roku szkolnego, ubyło 35 uczniów. To z pewnością odbije się negatywnie na finansach powiatu, bo za każdym uczniem idą pieniądze z subwencji oświatowej. Władze powiatu nie kryją, że zastanawiają się nad redukcją nauczycieli.
Na terenie powiatu kolbuszowskiego znajdują się trzy szkoły ponadgimnazjalne i dwie placówki oświatowe, w których nauki pobiera 1325 uczniów, w tym 355 pierwszoklasistów. Najwięcej oddziałów, bo 7, jest w technikach, w liceum są 4 klasy, a szkołach zawodowych – 2. W szkołach pracuje 143 nauczycieli plus 30 osób zajmujących się obsługą i administracją.
– Wszystkie nasze obiekty oświatowe są przygotowane do nowego roku szkolnego, są wyremontowane i wyposażone w sprzęt dydaktyczny – zapewnia Bogusława Bryk (54 l.), kierownik Biura Obsługi Jednostek Powiatu. – Stworzone w nich są bardzo dobre warunki do nauki i pracy. Zachowane są wysokie standardy bezpieczeństwa uczniów – wylicza.
Im mniej uczniów, tym mniej nauczycieli
Tymczasem Krzysztof Sochacki (62 l.), szef Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu, zauważa, że w liceum ubyło 35 uczniów. – To niepokojący fakt, bo konsekwencją tego będzie zmniejszenie subwencji oświatowej z budżetu państwa. Konstruując przyszłoroczne finanse Zarząd Powiatu będzie miał więc twardy orzech do zgryzienia – przestrzega Sochacki.
W podobnym tonie wypowiada się radny powiatowy, Grzegorz Romaniuk (51 l.). Jego zdaniem, malejąca liczba uczniów jest równoznaczna ze zwolnieniami nauczycieli. Romaniuk twierdzi jednak, że ta ponura dla pedagogów perspektywa nie jest jeszcze przesądzona.
Zachęcić młodzież
– Kiedyś podniosłem temat dowozu uczniów i to się przełożyło na refundację przez powiat kosztów dojazdu do szkół średnich – przypominał. – Dziś mam inne rozwiązanie. Myślę, że można przynajmniej w jakiś sposób zachęcić młodzież, by przychodziła do naszych szkół – oświadczył. O szczegółach swego pomysłu nie chciał mówić. Zastrzegł jedynie, że podzieli się nim ze starostą Józefem Kardysiem (60 l.). Ten tylko bezradnie rozkłada ręce.
Przekonuje, że robi co może, by przyciągnąć młodzież do kolbuszowskich szkół, ale na koniec i tak zderza się ze ścianą: – Można próbować ratować sytuację, stosując różne rozwiązania – mówi starosta. – Można nawet realizować bezpłatny dojazd do szkół. Tylko komu, skoro młodzieży nie ma w gimnazjach? I co gorsza, ten niż demograficzny postępuje.
Paweł Galek


