„Zwolnili go z pracy jak bolszewicy”

Józef Smaczny (z prawej) jako starosta 15 lat temu powołał Leszka Kołacza (obok) na stanowisko dyrektora szpitala. Dziś nie może pogodzić się z jego odwołaniem. - Nie miało to nic wspólnego nie tylko z chrześcijaństwem, ale i z zasadami współżycia społecznego. Przypomina to zachowania bolszewików w Rosji - uważa Smaczny. Fot. Paweł Galek
Józef Smaczny (z prawej) jako starosta 15 lat temu powołał Leszka Kołacza (obok) na stanowisko dyrektora szpitala. Dziś nie może pogodzić się z jego odwołaniem. – Nie miało to nic wspólnego nie tylko z chrześcijaństwem, ale i z zasadami współżycia społecznego. Przypomina to zachowania bolszewików w Rosji – uważa Smaczny. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Ogromne kontrowersje wokół sposobu odwołania Leszka Kołacza ze stanowiska dyrektora szpitala.

– Sposób odwołania Leszka Kołacza z funkcji dyrektora szpitala nie miał nic wspólnego z chrześcijaństwem i z zasadami współżycia społecznego. Pan starosta osobiście pilnował natychmiastowej zmiany zamka w drzwiach do gabinetu dyrektora, jakby pan Kołacz stanowił zagrożenie dla szpitala. Przypomina to znane mi z historii zachowania bolszewików w Rosji – grzmiał lider powiatowej opozycji, Józef Smaczny.

Decyzję o pożegnaniu się z dotychczasowym dyrektorem Szpitala Powiatowego w Mielcu, Leszkiem Kołaczem, starosta Zbigniew Tymuła ogłosił na konferencji prasowej. Przedstawił również nową szefową lecznicy. Została nią 48-letnie mielczanka, Ewa Korpanty.

Na ostatniej sesji Rady Powiatu suchej nitki na Tymule nie zostawił za tę decyzję radny Józef Smaczny, który 15 lat temu jako starosta zatrudniał Kołacza na stanowisku szefa szpitala.

„Nikomu nie życzę takiego pożegnania”
– Szczególnie nie do zaakceptowania dla mnie jest sposób odwołania pana dyrektora – grzmiał. – Jak słyszałem, pan starosta, zachowując rewolucyjną czujność, osobiście pilnował zmiany zamka w drzwiach do gabinetu, tak jakby pan Kołacz stanowił jakieś zagrożenie dla szpitala, co przypomina mi zachowania bolszewików w Rosji. Nie ma to nic wspólnego nie tylko z chrześcijaństwem, ale i z zasadami współżycia społecznego – irytował się Smaczny.

– Czy człowiek, który przepracował w tym szpitalu 35 lat, i który 15 lat z wieloma sukcesami kierował tą jednostką, nie zasłużył na godne odejście? – pytał. – Nikomu nie życzę takiego „pożegnania” z pracą… Ale każda władza przemija, coś o tym wiem. Zostaje pamięć o naszych uczynkach, o tym jak traktowaliśmy drugiego człowieka – szczególnie tego, nad którym sprawowaliśmy władzę. Na marginesie, liczba osób skrzywdzonych przez pana starostę ciągle rośnie. Rośnie też liczba osób leczących depresję i nerwicę z jego powodu…

„Uratowanie szpitala było ważniejsze”
Starosta Tymuła tłumaczył, że odwołanie Kołacza miało związek z bardzo dużą ilością nieprawidłowości w szpitalu, m.in.: skrajną niegospodarnością, ogromnym zadłużeniem, zaniedbaną infrastrukturą i sprzyjaniu niepublicznej konkurencji. – Pan dyrektor pożegnał się ze stanowiskiem nie z zemsty, ale po to, żeby w tym szpitalu był w końcu porządek – zaznaczył. – Może jestem twardy, brutalny, ale to już moja sprawa. Ja wiem, że zwolnienie człowieka z pracy nie jest proste i przyjemne, ale czy uratowanie szpitala nie jest ważniejsze?

Kiedy emocje opadły, starosta napisał oświadczenie, w którym oskarżenia Smacznego określił jako polityczny hejt. – Wycieczki słowne pana Smacznego pod moim adresem mają jedynie na celu uczynienie jarmarku z posiedzeń Rady Powiatu – skonstatował Tymuła.

Paweł Galek

6 Responses to "„Zwolnili go z pracy jak bolszewicy”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.