
PLUSLIGA. Thomas Jaeschke – as w talii trenera Andrzeja Kowala.
1308 dni czekali kibice Resovii na zwycięstwo w Bełchatowie. W środę mistrzowie Polski zagrali bardzo dobry mecz i pewnie pokonali przeciwnika. Fantastyczne zawody rozegrał powracający do Bełchatowa, ale już w innych barwach, Bartosz Kurek.
– Powitanie było bardzo ciepłe i jak zwykle kibice pokazali klasę – mówi Bartosz Kurek, MVP środowego meczu. – Ten powrót był dla mnie o tyle przyjemny, że udało się zagrać dobry mecz i wygrać. Szkoda tylko, że system challenge, który tak bardzo pomaga sędziom, nie wypalił, bo w trakcie meczu wiele było spornych sytuacji. Mam nadzieje, że na następne tak ważne spotkanie już go nie zabraknie – mówi atakujący ekipy z Rzeszowa, która od samego początku wraz z PGE Skrą stworzyła fantastyczne widowisko.
– To była jedna z najlepszych reklam polskiej siatkówki, jaką można było stworzyć – mówi Kurek i dodaje. – Sam nie spodziewałem się po nas i Skrze, że będziemy grali taką fajna siatkówkę. Było wiele wymian, mocne ataki, zagrywki. Naprawdę było na co popatrzeć. Mam nadzieję, że jak ktoś pierwszy raz usiadł przed telewizorem, to zostanie przy siatkówce na dłużej – mówi Bartosz Kurek, którego pojedynek z Mariuszem Wlazłym był ozdobą meczu. Kiedyś obaj grali ramię w ramię w Skrze, a ostatnio Kurek zastępuje Wlazłego w roli pierwszego „bombardiera” reprezentacji Polski.
– Nadal mi do MVP mistrzostw świata, zawodnika, który praktycznie na początku w pojedynkę zbudował potęgę Skry, która jest absolutnie w czołówce w Europie, nie wypada się jeszcze porównywać – mówi Kurek. – Jeszcze, bo mam nadzieje, że uda mi się dojść do jego poziomu, a będzie to bardzo trudne, bo jest to jeden z najlepszych siatkarzy na świecie. Ja staram się podpatrywać z dnia na dzień, wykorzystywać każdy trening, każdą okazję, żeby podnieść swój poziom na tej nowej pozycji. Jeżeli kiedyś, gdzieś pod koniec kariery będę mógł powiedzieć, że doskoczyłem do poziomu Mariusza, to będę bardzo szczęśliwy – stwierdza Kurek, który w środę skończył 29 ataków na 45 (64 proc. skuteczność). Jego vis a vis Mariusz Wlazły wykonał 46 ataków, z czego 11 było skutecznych (46 proc.), a przy tym zaserwował 4 asy.
Cichym bohaterem środowego pojedynku był natomiast Amerykanin Thomas Jaeschke. Przyjmujący Asseco Resovii wyszedł ku zaskoczeniu wszystkich w wyjściowym składzie i rozegrał również świetne zawody. W I secie przy stanie 17:16 zaczął zagrywać i posyłał bombę za bombą, wyprowadzając swoją ekipę na prowadzenie, którego nie oddała już do końca tej partii. W kolejnych częściach meczu Amerykanin również błyszczał. – Mam nadzieję, że każdy zawodnik, który będzie wchodził na parkiet będzie podnosił poziom sportowy i wierzę w to, bo wszyscy u nas w zespole mają ogromny potencjał. Thomas miał najlepsze debiut z możliwych na najtrudniejszym terenie z możliwych. Już więc zaznaczył, że jest gotowy i jest w stanie nam pomóc, a pierwszego seta to praktycznie rozstrzygnął sam, a to był na pewno kluczowy moment dla tego spotkania – stwierdza Bartosz Kurek, którego zespół w IV secie przegrywał 1:6 i 7:12 ale nie poddał się, a do walki poderwali zespół właśnie Kurek i debiutant Jaeschke.
– Tak naprawdę nie jest jeszcze w pełni gotowy do gry – mówi o wystawieniu w wyjściowym składzie Jaeschkego, trener Andrzej Kowal. – Podjęliśmy ryzyko. Gdyby ten początek meczu nie był na dobrym poziomie, to pewnie by został zmieniony, ale fajnie, że potrafił zagrać mimo tego, że nie jest przygotowany do gry – stwierdza szkoleniowiec mistrzów Polski i dodaje. – Jak na początek sezonu to cieszy nasza gra, choć wiadomo, że jest wiele mankamentów, ale najważniejsze są punkty zdobyte na trudnym terenie.
PGE SKRA Bełchatów 1
ASSECO RESOVIA 3
(21:25, 25:16, 20:25, 22:25)
SKRA: Uriarte 4, Conte 14, Lisiniac 9, Wlazły 17, Marechal 9, Kłos 9 oraz Milczarek (libero), Janusz, Gromadowski, Rodriguez 1, Wrona, Marcyniak.
ASSECO RESOVIA: Drzyzga 2, Jaeschke 12, Dryja 7, Kurek 31, Penczew 6, Paszycki 3 oraz Wojtaszek (libero), Śliwka 5, Tichacek, Schops 1, Achrem, Perłowski.
Sędziowali. M. Lagierski (Czeladź) i W. Maroszek (Żory). Widzów: 3 tys. MVP meczu: Bartosz Kurek (Asseco Resovia).
Rafał Myśliwiec, Bełchatów


