Zwycięski zastrzyk adrenaliny

Bartłomiej Dąbrowski, II trener Developresu SkyRes, z optymizmem oczekuje środowej konfrontacji z wiceliderem włoskiej Serie A, Unet e-work Busto Arsizio. Fot. Maciej Goclon

SIATKÓWKA. LSK. Developres SkyRes Rzeszów wciąż zachowuje szanse na wygranie rundy zasadniczej

W niedzielnym meczu na szczycie kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa lider LSK Grupa Azoty Chemik Police przegrał u siebie z Developresem SkyRes Rzeszów 2-3. – Wreszcie znalazłyśmy sposób na policzanki – mówiła po meczu Zuzanna Efimienko-Młotkowska.

Dla zespołu z Polic zakończyła się zatem seria 20 zwycięstw w tym sezonie (16 w LSK, trzy w Pucharze CEV i zwycięstwo w Superpucharze Polski). – Cieszę się, że udało nam się wygrać ten mecz, bo Chemik gra bardzo ciekawą siatkówkę i dwa pierwsze sety to udowodniły – mówi środkowa Developresu Zuzanna Efimienko-Młotkowska. – Mecz zapewne musiał się podobać kibicom. Było mnóstwo zwrotów akcji i walka do upadłego. Na początku pomyłki sędziowskie w pierwszej partii trochę nas wytrąciły z równowagi i sprawiły, że uciekło nam trochę punktów. Od trzeciego seta już patrzyłyśmy tylko na siebie i swoją grę, co dało pożądane efekty. Chyba wreszcie znalazłyśmy sposób na policzanki. Dodatkowej energii dodało nam wejście Michaeli Mlejnkovej, która chyba przeszła samą siebie. Kończyła niesamowite piłki – stwierdza środkowa ekipy z Rzeszowa, która w doskonałych nastrojach może koncentrować się na kolejnych meczach.

– Bardzo się cieszymy, że jako pierwsi w tym sezonie pokonaliśmy Chemika. Pokazaliśmy, że z tak dobrym i niewygodnym zespołem można rywalizować i wygrać. To jest fantastyczne – mówi Bartłomiej Dąbrowski, II trener Developresu SkyRes. – Uważam, że naprawdę nieźle graliśmy w I secie, natomiast kilka nerwowych sytuacji sprawiło, że straciliśmy głowę i pogubiliśmy się przez co przegraliśmy tę partię, która przełożyła się na kolejną. Chemik grał bardzo dobrze i twardo troszeczkę wybijając nam w pewnym momencie siatkówkę z głowy. Cieszy to, że od III seta potrafiliśmy się uspokoić. Pokazaliśmy charakter i to, że nie łatwo jest nas złamać. Odwróciliśmy ten mecz na swoją korzyść. Wiedzieliśmy, że przegrywamy 0-2 i nie mamy komplet nic do stracenia. Na pewno też wejście Michaeli Mlejnkovej troszeczkę dołożyło w ataku pod względem siły ognia i zagrywki. To była bardzo duży plus. Zaskoczyła nam ta gra, zaczęliśmy bronić, blokować, grać mocniej na zagrywce oprócz tego również w ataku. Odrzuciliśmy przeciwnika od siatki co też nam ułatwiło ustawienie bloku bo jak Chemik ma piłkę przyjętą idealnie czy pozytywnie to tak szybko gra Marlena Kowalewska, która jest świetnie zgrana ze skrzydłowymi i środkowymi i bardzo ciężko jest je zatrzymać. Gdy nasza zagrywka zaskoczyła to Chemik zmuszony był grać na troszkę wyższej piłce co też nam było łatwiej ustawić się w obronie i przede wszystkim w bloku – mówi II trener ekipy z Rzeszowa, która wciąż zachowuje szanse na wygranie rundy zasadniczej. Przewaga policzanek stopniała bowiem do dwóch punktów. – Trzeba liczyć, że my będziemy wszystko wygrywać nie tracąc punktów i  na to, że Chemik straci jakieś punkty, a to chyba nie ma za bardzo sensu. Trzeba po prostu grać w siatkówkę jak najlepiej i wygrywać wszystkie mecze do końca, a jak będzie po rundzie zasadniczej czas pokarze – uważa Dąbrowski. Developres już od dwóch tygodni rozgrywa mecze w systemie środa, sobota, środa, przy czym sporo też podróżuje, ale nie odbija się to na kondycji zespołu. – Myślę, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani pod względem fizycznym – mówi Dąbrowski i dodaje. – Mądrze trenujemy na hali, każde zajęcia są naprawdę starannie zaplanowane. Staramy się nie przesadzać w objętości jednostki treningowej. Tym bardziej w sytuacji, w której intensywność meczów jest taka duża. Musimy zwracać uwagę na detale jeszcze bardziej niż do tej pory – zauważa asystent trenera Stephane Antigi.

W środę (godz. 18) zespół z Podkarpacia czeka rewanż z Unet e-work Busto Arsizio w 1/8 finału Pucharu CEV. Włoszki wygrały pierwsze spotkanie 3-0, a Developres chcąc awansować dalej musi wygrać 3:0 lub 3:1, a później jeszcze zwyciężyć w „złotym” secie. – Przegraliśmy pierwszy mecz 0-3, ale to wcale nie znaczy, że tutaj musi być tak samo. Tym bardziej, że już niejednokrotnie udowadnialiśmy, że zespół ma bardzo duży charakter, umiejętności, wolę walki i jest głodny zwycięstw. Zapowiada się bardzo ciekawy mecz i nie skazywałbym nas na porażkę w tym spotkaniu –stwierdza Dąbrowski. Zespół z Busto Arsizio w miniony weekend był gospodarzem Final Four Pucharu Włoch, gdzie dopiero w ścisłym finale przegrał z zespołem Joanny Wołosz, Imoco Volley Conegliano 0-3 (20:25, 18:25, 16:25). Polska siatkarka otrzymała statuetkę MVP. Imoco w efektownym stylu sięgnęło po drugie w tym sezonie trofeum; w grudniu ubiegłego roku zwyciężyło w Klubowych Mistrzostwach Świata.

rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.