Niespodzianek, a nawet sensacji nie brakuje.
W niedzielę, 16 listopada, mieszkańcy Podkarpacia po raz kolejny pokazali, że jest to jeden z najbardziej obywatelskich regionów w Polsce. Frekwencja wyniosła tu 50,1 proc. i była wyższa od średniej ogólnopolskiej o prawie 3 proc. Wiele wyników można uznać nie tylko za niespodziankę, ale nawet za sensację. Wielkich zwycięzców nie brakuje, co oznacza, że są też wielcy przegrani tych wyborów.
Wśród partii politycznych zdecydowanie najbardziej zadowolone może być Prawo i Sprawiedliwość. W najważniejszych wyborach do sejmiku województwa zdobyło, według nieoficjalnych wyników, 46 proc. głosów, co przełoży się na zdecydowaną większość mandatów (prawdopodobnie 20), dającą możliwość spokojnego rządzenia przez cztery lata. Największa w tym zasługa Władysława Ortyla, który w maju 2013 roku zastąpił na stanowisku marszałka Podkarpacia Mirosława Karapytę. Jego zaledwie 1,5-roczna kadencja wystarczyła, by pokazać, na czym polega różnica między blokiem PiS-Prawica a PO-PSL-SLD.
Ortyl był liderem kampanii PiS, a zarazem najczęściej atakowanym politykiem przez politycznych przeciwników. – Te wybory to ewidentny sukces PiS i w skali kraju, i w skali Podkarpacia – mówi marszałek. – Myślę, że duży efekt dała zarówno sama kampania, jak i nasze półtoraroczne sprawowanie władzy, w tym szybkie decyzje w krytycznych momentach. Wyborcy podtrzymali nasz mandat, aby PiS mogło rządzić samorządem województwa, a przede wszystkim wziąć odpowiedzialność za rozwój Podkarpacia – dodaje.
Opozycja pozostanie w opozycji
Ze swojego wyniku do sejmiku – 25 proc. – bardzo zadowolone jest również Polskie Stronnictwo Ludowe. Po największej w dziejach podkarpackiego samorządu aferze korupcyjno-obyczajowej z byłym marszałkiem Mirosławem Karapytą w roli głównej wydawało się, że ludowcy nie mają co liczyć na lepszy wynik niż w 2010 roku, kiedy uzyskali 21,53 proc. głosów i 7 mandatów w sejmiku. Teraz będą mieli ich 8 lub 9. – Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni takim wynikiem, więc wszystkie założenie zostały zrealizowane właściwie – mówi Mariusz Kawa, przewodniczący klubu radnych PSL w sejmiku IV kadencji i świeżo upieczony burmistrz Strzyżowa.
Bardzo słabe wyniki do sejmiku zanotowały natomiast wszystkie pozostałe partie. Platforma Obywatelska otrzymała 12 proc. głosów, co da jej zaledwie 3 lub 4 mandaty. – Jest to dla nas sygnał, że popełniliśmy jakiś błąd – mówi Sławomir Miklicz, przewodniczący sejmiku z ramienia PO, którego najprawdopodobniej zabraknie w sejmiku V kadencji. – Wynik, który osiągnąłem, jest wynikiem dobrym – 5400 głosów. (…) Niestety, przy spadku poparcia u nas w regionie dla PO o blisko 7 proc. w stosunku do wyborów sprzed czterech lat, tym razem nie pozwoliło mi zdobyć mandatu radnego – poinformował w środę Miklicz. To bez wątpienia jeden z największych przegranych tych wyborów, bo w minionej kadencji był nie tylko przewodniczącym sejmiku, ale również członkiem zarządu Karapyty i przewodniczącym klubu radnych PO.
Zaledwie 7 proc. głosów zdobył Sojusz Lewicy Demokratycznej, co może sprawić, że lewica całkowicie wypadnie z sejmiku. Swoich reprezentantów nie będą w nim miały: Nowa Prawica (niespełna 4 proc.), Ruch Narodowy (2 proc.) i Demokracja Bezpośrednia (poniżej 1 proc.).
Największa sensacja
Bezsprzecznie największym zaskoczeniem na Podkarpaciu jest wygrana Lucjusza Nadbereżnego nad Andrzejem Szlęzakiem w I turze wyborów na prezydenta Stalowej Woli. Zaledwie 29-letni kandydat PiS zdobył 52 proc. głosów, a urzędujący od wielu lat prezydent 44 proc.
– Nie wszyscy wierzyli w to, że mogę odnieść takie zwycięstwo – mówił po ogłoszeniu wyników Nadbereżny. – Ale od początku moim planem było zwycięstwo i to zwycięstwo w pierwszej turze, bo z takim zawodnikiem jak Andrzej Szlęzak nie wygrywa się na punkty, tylko przez nokaut – dodaje. Czym przekonał do siebie wyborców? – Ciężko pracowaliśmy w całej kampanii wyborczej, przedstawiając merytoryczny plan, drogę działania na najbliższą kadencję, a także to, jak będzie wyglądała moja prezydentura. A będzie to zmiana formy sprawowania władzy, która ma słuchać mieszkańców i w ten sposób zmieniać Stalową Wolę. Miasto to stało się w ostatnich latach miejscem nieprzyjaznym dla młodego pokolenia, miejscem, z którego masowo wyjeżdżają młodzi ludzie. Teraz młode pokolenie będzie mogło mocno decydować o tym, co się będzie w Stalowej Woli działo – deklaruje najmłodszy obecnie prezydent miasta w Polsce. Sukcesem Nadbereżnego są również wyniki wyborów do Rady Miasta Stalowej Woli, w której PiS zdobył aż 19 z 23 mandatów.

Młodzi górą
Zabrzmi to dziwnie, ale wielkim wygranym wyborów samorządowych jest również… europoseł PiS Tomasz Poręba. Nie kandydował on oczywiście na żadne stanowisko, ale mocno promował młodych kandydatów tej partii. Poza wspomnianym już Lucjuszem Nadbereżnym, świetne wyniki osiągnęli zwłaszcza 28-letni Marcin Fijołek oraz 28-letni Mateusz Kutrzeba. Pierwszy zdobył mandat do Rady Miasta Rzeszowa, otrzymując 2153 głosów – zaledwie 12 głosów mniej niż prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc, zaś drugi zdobył 385 głosów w wyborach do Rady Miasta Dębicy, co jest najlepszym wynikiem w tym mieście. – Partyjny szyld na pewno miał znaczenie, ale myślę, że równie ważna była praca w terenie – mówi Kutrzeba, który prowadził swoją kampanię „od domu do domu”. – Reakcje były różne, ale w większości pozytywne – dodaje.
Z popieranych przez europosła Porębę młodych kandydatów wyborczy cel osiągnęli również: Anna Schmidt (około 10 tys. głosów i mandat w sejmiku województwa), Kamil Kalinka (Rada Miasta Tarnobrzeg), Rafał Weber (RM Stalowa Wola), Maciej Kamiński (RM Przemyśl), Piotr Kozak (RM Jarosław), Mateusz Cebula (RM Dębica), Jakub Cena (RM Mielec), Michał Maziarka (Rada Powiatu Dębickiego), Mateusz Ciupak (Rada Gminy Wiązownica), a także Daniel Krawiec (nowy wójt gminy Przeworsk) i Marek Mazur (nowy burmistrz Baranowa Sandomierskiego). – Udowodniliśmy w tych wyborach, że jesteśmy jedyną alternatywą dla młodego pokolenia, o czym świadczy zwycięstwo w tej grupie wiekowej. Wyniki wyborcze pokazały również, że umieszczenie na listach PiS młodych, energicznych kandydatów było strzałem w dziesiątkę – mówi Fijołek.
Świetne wyniki młodych członków PiS kontrastują ze słabym wynikiem, jaki osiągnął 67-letni Andrzej Szlachta w wyborach na prezydenta Rzeszowa (22 proc.). Na pewno daje to sporo do myślenia podkarpackim władzom PiS.
Arkadiusz Rogowski



9 Responses to "Zwycięzcy i przegrani wyborów samorządowych"