
DĘBICA. Feralny blok przy Mościckiego.
Po naszej czwartkowej publikacji (28.01.) pt. „Chcieli wyrzucić kobietę przez okno” dotyczącej dwukrotnych brutalnych rabunków, do jakich doszło w jednym z bloków przy ul. Mościckiego, w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony.
Skontaktowali się z nami mieszkańcy ul. Mościckiego, którzy skarżyli się na gehennę, jaką w ich życie wnosi feralny blok. – Ten jeden blok psuje opinię całej ulicy – mówią zrozpaczeni. – Od lat władze miasta nie zrobiły nic z problemem. A to tylko ten jeden blok jest źródłem problemów całej ulicy.
Na sąsiedztwo „bloku cudów”, jak wielu nazywa budynek, w którym znajdują się mieszkania socjalne, narzekają praktycznie wszyscy. – To, że mamy takich sąsiadów psuje opinie wszystkim mieszkańcom ulicy – mówią sąsiedzi feralnego bloku. – Sam adres zamieszkania sprawia, że mamy trudności ze znalezieniem pracy. Na Mościckiego nie chcę przyjeżdżać taksówki. Wstydzimy się zapraszać rodzinę czy znajomych.
Mieszkańcy, prosząc o anonimowość, skarżyli się, że kłopoty są tylko z jednym blokiem – trzypiętrową przybudówką łączącą dwa stare bloki. Problem nie dotyczy wszystkich mieszkańców, jednak część z nich regularnie wpada w konflikt z prawem, ponadto sprowadzają na osiedle podejrzane towarzystwo.
– Zwyczajnie boimy się o życie i zdrowie – mówi jedna z kobiet, która zadzwoniła do redakcji. – Mieszkamy tuż obok fatalnych sąsiadów, ale w naszych domach nie ma patologii, alkoholizmu, przestępczości. Martwi nas to, że w takim otoczeniu muszą żyć nasze dzieci, które uczą się i chcą studiują.
Według uzyskanych przez nas informacji, po sąsiedzku „bloku cudów” panuje spokój. Mieszkają tam osoby niemający problemów ani z prawem, ani z opieką społeczną. W samym „blok cudów” też mieszkają normalni ludzie, którzy mieli pecha do fatalnych sąsiadów
Mieszkańcy zapowiadają, że w sprawie kłopotliwego sąsiedztwa będą interweniować u władz miasta.
Artur Getler


