Żyjemy w państwie, w którym PiS stworzyło układ zamknięty

SZYMON HOŁOWNIA, bezpartyjny kandydat na prezydenta Polski, specjalnie dla Super Nowości.

Martyna Sokołowska: – Od której jest pan dzisiaj na nogach?
Szymon Hołownia: – Wstałem przed szóstą. 

– A o której z reguły kończy pan dzień?
– O pierwszej, drugiej w nocy. Mamy teraz intensywny czas, bardzo wymagające dni, no ale taka jest kampania wyborcza.

– Po co panu polityka?
– Bo nie mam już czasu i ochoty patrzeć na wojnę PiS-u z Platformą, której zakładnikiem jest Polska. Moja córka ma trzy lata, po kolejnych pięciu zmarnowanych będzie miała osiem, a ona w przyszłości potrzebuje Polski, w której będzie woda, dobra edukacja, praca bez nepotyzmu, ochrona zdrowia na europejskim poziomie i wszystkie te rzeczy, których teraz nie ma. 

– Sporo osób twierdzi, że pan sobie nie poradzi bez doświadczenia i zaplecza politycznego.
– Tak twierdzą, ale to jest miecz, który wyciągają przeciwko sobie. Oni mają zaplecze polityczne i co, radzą sobie? Moim zdaniem, nie. Jak patrzę na Polskę, którą oni zarządzają mając to zaplecze, to mam ochotę jak najszybciej ją zmienić.

– Jeśli wygra pan wybory, będzie ją pan zmieniał z rządem PiS. Aby skutecznie działać, będzie pan musiał współpracować z partią, którą dzisiaj na każdym prawie kroku pan punktuje. I raczej nie będzie łatwa to współpraca. Spodziewałabym się rzucania kłód pod nogi.
– Ciekawe komu PiS będzie bardziej rzucał pod nogi, mi czy Rafałowi Trzaskowskiemu, bo idę o zakład, że jednak jemu. Dlatego właśnie wyobrażam sobie moją współpracę z rządem, bo nie mam za sobą partii politycznej, będę miał wolność podpisania takiej ustawy z PiS-u, która będzie dobrą ustawą, a oni też mają dobre pomysły, i zawetowania tej, która jest zła. Dla mnie istotne będą jedynie kryteria merytoryczne. Jako prezydent bezpartyjny będę bezpośrednio odpowiadał przed narodem, a nie przed prezesem Kaczyńskim czy Budką. Dzisiaj wydaje się to luksus, ale to jest coś, na co w końcu możemy sobie pozwolić. 

– Kilka razy wspomniał pan, że widzi prezydenta Rafała Trzaskowskiego na stanowisku premiera Polski. Puszcza pan oko do wyborców Koalicji Obywatelskiej? 
– Nie. Chętnie nominuję na premiera tego, kogo wyznaczy Sejm. Jeżeli Platforma kiedyś wreszcie wygra jakieś wybory, to dlaczego nie mianować kandydata PO na premiera. Ale jest też wielu innych zdolnych polityków, którzy mogliby ubiegać się o to stanowisko. Życzę Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, żeby kiedyś był premierem. Jest też pewnie bardzo wielu ludzi w tej sensownej części Zjednoczonej Prawicy, którzy mogliby się o takie stanowisko postarać. Ta wolność, którą ja mam, będąc kandydatem bezpartyjnym jest absolutnie nieoceniona. Ja naprawdę będę mógł próbować robić różne dobre rzeczy z każdym, niezależnie od tego, z której strony przyjdzie. 

– Wielokrotnie wspominał pan, że chce budować Polskę, która jest dla wszystkich. Jak pan skomentuje nagonkę na społeczność LGBT?
– To jest stara metoda PiS, próbująca pokazać Polakom, że potrafią się zjednoczyć tylko wtedy, kiedy mają wroga. Kiedyś straszyli nas uchodźcami, później nauczycielami, rodzicami dzieci niepełnosprawnych, sędziami, teraz są to osoby LGBT. Dla mnie to jest już więc stara śpiewka, tylko problem polega na tym, że te ich manipulacje mogą się skończyć czyjąś tragedią i śmiercią. To są ludzie, a nie żadne ideologie. I ci ludzie zaczynają się teraz bać, kiedy słyszą to, co płynie z radia czy ambony.

Ostatnio po spotkaniu w Toruniu podeszła do mnie młoda dziewczyna, nie miała jeszcze osiemnastu lat. Powiedziała, że gdyby tylko mogła, to by na mnie głosowała, bo odkryła, że jest lesbijką i tak strasznie boi się o swoje życie w państwie, w którym będzie dalej rządził PiS. Widziałem, w jakim stanie emocjonalnym ona jest. I pomyślałem sobie, co to dziecko zawiniło, że Andrzej Duda chce wygrać drugą kadencję jej kosztem? Co to dziecko zawiniło posłowi Czarnkowi? PiS prowadzi nie do strasznych rzeczy, nie wyobrażam sobie, żeby pan Andrzej Duda i posłowie Czarnkowie układali nam Polskę przez kolejne pięć lat.

– Ale ustawy o małżeństwach jednopłciowych pan nie podpisze. 
– Nie. Zawetuję i wyślę do Sejmu do ponownego rozpatrzenia. Moim zdaniem, to nie jest jeszcze odpowiedni moment na wprowadzenie takich regulacji w Polsce. Są też poważne wątpliwości konstytucyjne co do tego, ale jeżeli Polacy w referendum zdecydują, aby wprowadzić takie rozwiązanie, lub Sejm odrzuci moje weto, to wtedy nie będę miał nic do gadania.

Natomiast związki partnerskie jak najbardziej. Uważam, że ta sprawa dawno powinna być już uregulowana. 

– Czyli na adopcję dzieci przez pary jednopłciowe też się pan nie zgodzi. 
– Nie.

– Co z ustawą aborcyjną? 
– Zostaje jak jest. To nie czas w Polsce na kolejną wojnę aborcyjną, czas na to, aby osobom, o których mówi ta ustawa, która nikomu nie nakazuje aborcji, tylko ją dopuszcza w trzech dramatycznych sytuacjach, sprawić aby mogły podejmować decyzje w jak najbardziej ludzkich i komfortowych warunkach. Zadbać o urlop, opiekę psychologiczną, opiekę wytchnieniową, zatroszczyć się o te kobiety, a nie bić się nad ich głowami na swoje ideologiczne kapiszony. 

– Co z In vitro?
– W aktualnej sytuacji demograficznej i cywilizacyjnej należy wspierać wszystkie formy promocji dzietności. W 2050 będziemy mieć 30 milionów obywateli, z czego 40 procent nas będzie po 60.-tce. Najprościej mówiąc, Polska potrzebuje obywateli, aby nie zawalił się nasz system ZUS-wski, podatkowy i nasz rynek pracy. 

– Religia w szkołach czy w kościele?
– Nie miałbym nic przeciwko temu, aby była w kościele, lecz rozumiem też argumenty ludzi, którzy mówią: “słuchajcie, już nam nie mieszajcie logistycznie”. To nie miejsce uczenia religii  jest dzisiaj najpoważniejszym problemem, tylko forma jej organizacji, obowiązkowość, i to, kto za nią płaci.

– Programy socjalne – 500 plus, 300 plus, Mama plus – zostają czy nie?
– Tak, to jest ostatnia rzecz, którą trzeba zmieniać. Z dwóch powodów: po pierwsze, program 500 plus nie spełnił wprawdzie roli demograficznej, ale rolę społeczną spełnił bardzo dobrze. Dzisiaj ludzie po prostu potrzebują gotówki. Tarcze kryzysowe, które rząd nam zafundował, bardziej przypominają sita kryzysowe. Mnóstwo ludzi zgłasza się do nas mówiąc, że nie załapali się na żadne z rozwiązań, które oferuje tarcza. Wszystkie formy dawania przez rząd ludziom pieniędzy w tej dramatycznej sytuacji, kiedy nie mają pracy i pieniędzy na rachunki są do utrzymania. 

– Na jakie wsparcie rządu w takim razie ja jako bezdzietna singielka mogę liczyć? Co pan jako przyszły prezydent może mi zaoferować?
– Mnóstwo rzeczy, bo przecież państwo nie służy tylko do rozdawania pieniędzy, ma też zapewnić normalne funkcjonowanie, a więc sensowna ochrona zdrowia, wsparcie samorządów, które zapewniają taki poziom usług publicznych, które pozwalają człowiekowi oszczędzić bo ma taki dobrą komunikację publiczną, czyste powietrze i nie musi kupować filtrów, co też kosztuje pieniądze, bo nie wpada w reglamentowanie wody, co za chwile też nas czeka. Jest mnóstwo rzeczy, które państwo powinni zrobić, nie z formie rozdawania pieniędzy kolejnym grupom, tylko doprowadzenia do tego, że te grupy nie będą musiały wydawać swoich pieniędzy. Sprawne państwo dla każdego, które nie wyklucza z żadnego powodu,  ale które też zapewnia uczciwy dostęp do tego, co wszyscy powinniśmy mieć, to jest coś co zaprocentuje zarówno w życiu singla jak i rodziny z mnóstwem dzieci. 

– Zapowiada pan też rozdział państwa i kościoła, a w samej instytucji kościoła audyt.
– Wielu Polakom nie podoba się to, gdzie zaszły sprawy jeśli chodzi o relacje państwa i kościoła. Nie mam ochoty wywoływać wojny religijnej, ale myślę, że jako zaangażowany katolik i obywatel mam odpowiedni mandat, aby ten proces przeprowadzić. Możemy to zrobić na cywilizowanych warunkach, z poszanowaniem kościoła i państwa. Skorzysta na tym przede wszystkim kościół, który bardzo traci na tym, że jest przypisywany do jednej partii politycznej. 

Jako prezydent nadal będę chodził do kościoła, ale na pewno nie z obstawą i fotografami. Mam też w planie zrezygnować z etatu prezydenckiego kapelana na rzecz pracownika socjalnego, który pomoże rozwiązywać realne problemy ludzi. 

A w kwestii audytu – jeżeli mamy ojca Rydzyka i jego instytucje, do których płynie olbrzymi strumień pieniędzy z różnych ministerstw i organizacji to trzeba się dowiedzieć dlaczego płynie i jaki interes państwa za tym stoi. 

– Kościół odegrał ogromną rolę w dojściu PiS do władzy, także w poprzednich wyborach prezydenckich, teraz też wspiera Andrzeja Dudę w drodze po reelekcję na stanowisko prezydenta RP.

– Wygrana Andrzeja Dudy to dla Polski fatalny scenariusz. PiS poczuje, że może absolutnie wszystko i zaczną na powoli zmieniać Polskę na taką na wersję Węgier Orbana na sterydach. Użyją całego aparatu policyjnego, sądowego gospodarczego, aby tępić swoich przeciwników. Oni prędzej czy później upadną, bo rząd PiS-u nie utrzyma się przez kolejne kadencje, ale przez ten czas będą nas ciągnąć do grobu i wykrwawiać. I o jest przerażające. 

Będziemy nadal mieć prezydenta, który jest niezależny, bo nic od niego nie zależy; który nadal będzie prezydentem na telefon lub na pilota z Nowogrodzkiej. Stracimy kilka kolejnych cennych lat. Świat po koronawirusie idzie do przodu, orientuje się na zupełnie nowe rzeczy, a my nadal będziemy tkwić w tych głupich sporach i to w Polsce, w której na dodatek nie wiadomo, kiedy odbędą się wybory parlamentarne, bo jeśli PiS scementuje w ręku całą władzę, może się okazać, że wyborów w 2023 nie będzie. 

Zatem ci, którzy zamierzają głosować na Andrzeja Dudę, powinni mieć świadomość, że być może fundują nam Polskę, w którym będą to ostatnie wybory i powinni się z tą świadomością zmierzyć. 

– Jeśli zostanie pan prezydentem rozliczy pan Szumowskiego i Sasina z afer?
– Żyjemy w państwie w którym PiS zabetonował układ prawie już do końca. Policja, prokuratury, sądy – wszyscy są zależni od ich polityków. System jest zamknięty, dlatego trzeba tak bardzo dzisiaj w Polsce wymienić prezydenta, który będzie rozszczelniał ten system. Sprawi, że będzie bardziej obywatelski niż polityczny, bo to co dzisiaj obserwujemy to jest PRL z lat 80.tych. PiS zachowuje się jak PZPR, tylko, że zamiast Jaruzelskiego mamy Kaczyńskiego. 

Minister Szumowski powinien się podać do dymisji i precyzyjnie wytłumaczyć ze wszystkich relacji, które w każdym cywilizowanym kraju już dzisiaj do tej dymisji by doprowadziły. Rozmawiamy o publicznych pieniądzach, a nie o prywatnych pieniądzach Szumowskiego. 

A jeżeli chodzi o ministra Sasina, to mi się to w głowie nie mieści. 70. milionów złotych wywalono w błoto. Za te pieniądze, które zostały wydane na tę ich fanfaronadę i głupotę, można by uratować setki chorych dzieci. W każdej normalnej firmie byliby zwolnieni dyscyplinarnie i następnego dnia poszli siedzieć, a u nas nadal chodzą, obnoszą się z premierowskimi stanowiskami i wszystko jest okej. 

– Chodzą, bo do tej pory się na to zgadzaliśmy. Myśli pan, że to ten czas, kiedy Polacy pokażą PiS-owi czerwoną kartkę? 
– Przez 15 lat wybierałem mniejsze zło. PiS sparaliżował nam wyobraźnię mówiąc, że jeżeli 500 plus i Polska solidarna, patriotyczna, oparta na wartościach to tylko PiS, a Platforma sparaliżowała mówiąc, że jeśli Polska wolna, zielona i demokratyczna, to tylko oni. Sęk w tym, że ani jedno, ani drugie nic z tymi wartościami nie robi, tak sobie trwają między jednymi wyborami, a kolejnymi. Natomiast nie jest ich winą gra, którą toczą, bo gdybyśmy im odcięli tlen, natychmiast musieliby nam zaproponować coś innego. Naszą winą jest to, że uwierzyliśmy, że nie ma inne drogi, innego wyjścia, a tak nie jest. Bardzo bym chciał, aby ruch, który teraz robię, pokazał ludziom już w tych wyborach, że Polska jest nasza, a nie polityków. My, Polacy, jesteśmy u siebie w domu i mamy prawo, jak będą wyglądały kolejne lata w Polsce. 

– Jeśli jednak nie uda Wam się wygrać wyborów, co zrobi pan z tym ogromnym potencjałem, jaki zbudowaliście przez kilka ostatnich miesięcy? 
– Trzeba go będzie wykorzystać najlepiej jak się da. Mamy ogromną moc, to się czuje na każdym spotkaniu. Podchodzą do nas ludzie, którzy przyznają, że nigdy nie brali udziału w wyborach, a mają ponad 50 lat. Dopiero teraz poczuci, że ich głos jest ważny i ma sens. Cały czas wierzę, że druga tura jest w zasięgu naszej ręki. Jeśli się w niej znajdziemy, pokonamy Andrzeja Dudę. Jeśli nie – będziemy budować ruch społeczny, który mam nadzieję zmieni Polskę. Dzisiaj ważny jest każdy, kto ma energię do działania na rzecz naszego kraju, jest na wagę złota.

– Jednym z pana haseł wyborczych jest “Pokolenie, nie kadencja”. Jakiej Polski chciałby pan dla swojej córki? 
– Solidarnej, zielonej, demokratycznej. Takiej, w której szkoła nie uczy wkuwania dat, a je rozumieć, w której ochrona zdrowia stawia na profilaktykę i otacza pacjentów najlepszą opieką. To jest też Polska zielona, potrafi zadbać i o górnika i jego rodzinę, ale też o czyste powietrze; która szanuje wodę i dba o rolników. To też Polska demokratyczna, taka, w której samorządy są oczkiem w głowie prezydenta, bo to one robią w Polsce w ostatnich latach najlepszą robotę. 

To także Polska, która jest słyszana na świecie, a nie tylko głośna; która ma innych kolegów na świecie, niż Donald Trump i Wiktor Orban; która widzi swoich sąsiadów, której się słucha i która jest bezpieczna. Musimy mieć nowe pomysły na to, jak układać swoje relacje w świecie, w którym nikt nie przejmuje się Polską, bo dzisiaj do USA i Chiny rozdają karty na świecie i my musimy się w tym odnaleźć, z naszymi pieniędzmi, marzeniami, aspiracjami. Tylko aby tak było, musimy mieć prezydenta, którego ktoś słucha, a nie takiego jak Andrzej Duda. Polska jest w momencie, w którym stoi na peronie i może wsiąść do pociągu i pojechać z innymi krajami w kierunku zmiany tego świata na lepsze, a PiS chce nas wyprowadzić z dworca. Postawić nam obok niego szałas i powiedzieć, “nie przejmujcie się tym, że inni jeżdżą i załatwiają swoje sprawy, nam tu będzie dobrze samemu ze sobą”. Tak się nie da myśleć w 21 wieku, Polska powinna odzyskać zdolność bycia w wielostronnych sojuszach, które będą służyły jej interesowi, ale z Polską PiS-u to się nie uda.

Rozmawiała Martyna Sokołowska

30 Responses to "Żyjemy w państwie, w którym PiS stworzyło układ zamknięty"

Leave a Reply

Your email address will not be published.